"Inspiration Information vol. 4"

Jimi Tenor, Tony Allen

Wyd. Strut 2009




Tony Allen to najbardziej znany afrykański perkusista - muzyk, który współpracował przez lata z legendarnym Felą Kuti i razem z nim uznawany jest za pioniera afrobeatu. Swoim pełnym funkowej energii i jazzowej wirtuozerii stylem gry w latach 60. i 70. wpłynął na całe rzesze muzyków w Nigerii czy Ghanie, a potem wyjechał do Londynu i Paryża. W wieku 69 lat wciąż pozostaje aktywnym artystą, który współpracuje również z twórcami muzyki elektronicznej.

Oczywiście jego wielbicieli i naśladowców w Europie wciąż nie brakuje. Z pewnością jednym z najbardziej oddanych jest w ostatnich latach Jimi Tenor. Niegdyś kojarzony z nowoczesnym elektronicznym brzmieniem z wytwórni Warp, dziś ten fiński klawiszowiec, saksofonista i kompozytor przewodzi berlińskiej grupie afrobeatowej Kabu Kabu.

Po dwóch wspólnych albumach, które całkiem nieźle nawiązywały do stylu Feli Kutiego, zawierały też elementy kosmicznych improwizacji Sun Ra oraz rozbudowanych aranżacji Charlesa Mingusa, przyszedł wreszcie czas na spotkanie z mistrzem. W praktyce było to kilka spontanicznych sesji Jimiego Tenora i jego ekipy razem z Tonym Allenem pod hasłem "pierwsze podejście jest zawsze najlepsze", z których zostało wybranych ostatecznie dziewięć różnorodnych utworów na płytę "Inspiration Information vol. 4".

Podobnie jak w przypadku wspólnych nagrań Mulatu Astatke i The Heliocentrics czy Amp Fiddler i Sly & Robbie, słychać że porozumienie między muzykami było natychmiastowe. Oczywiście tutaj zadziała siła niesamowitego, gęstego i nieco transowego groove’u granego przez Allena, który stał się mocną podstawą do swobodnych improwizacji saksofonu i trąbki oraz typowych afrykańskich dialogów wokalnych w "Sinuhe", "Got My Egusi" czy wreszcie w "Mama England" z przewrotnym tekstem "Mama England, open your legs and let me go inside, I’m gonna make you feel alright".

Tenor, który odpowiada za większość pomysłów na utwory, postarał się również o to, żeby nie zabrakło rozbudowanych aranżacji sekcji dętej w "Darker Side of The Night", a przede wszystkim eleganckich soulowych piosenek takich jak "Selfish Gene" w stylu afropopowym. Bez wątpienia jest to kolejne udane przedsięwzięcie wytwórni Strut, która do swojej serii "muzycznych inspiracji" jak dotąd doskonale dobiera bohaterów i zestawia ze sobą artystów, których na pozór więcej dzieli niż łączy. To również kolejny ciekawy przykład na to, jak wiele współczesna muzyka zachodnia zawdziecza Afryce i pozostaje w cieniu wielkich osobowości jak właśnie Tony Allen czy Fela Kuti. A patrząc na ostatnie trendy na scenie jazzowej i indierockowej – w przyszłości czeka nas jeszcze wiele podobnych, zaskakujących kolaboracji.

p