Muzyka abstrakcyjna mnie nie demaskuje
"Muzyka abstrakcyjna jest najbliższa mojej introwertycznej naturze - - wyznał dyrektor Warszawskiej Jesieni Tadeusz Wielecki - bowiem pozwala na powiedzenie rzeczy bardzo intymnych, jednocześnie mnie nie demaskując". Kompozytor wystąpi dziś w Studiu Koncertowym Witolda Lutosławskiego.
- 75 utworów na 75. urodziny Elvisa Presleya
- Neil Young wydaje marzycielski album
- Asymmetry zagra po raz drugi. Zagraj i Ty!
- Gwiazdy alternatywy zawładną Chorzowem
- Pierwsza dama smooth jazzu czuje bluesa
- Gwiazda "Zmierzchu" nie śpiewa, bo się boi
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-02-14

temp. min -19°C max. 0°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Pańska muzyka gestów to wymarzony materiał dla teatru. Dlaczego – nie licząc opery "Rycerze okrągłego stołu" – stawia pan na abstrakcyjną
twórczość dźwiękową?
TADEUSZ WIELECKI*: Bardziej fascynująca wydaje mi się próba powiedzenia czegoś niż sam komunikat. Jesteśmy skazani na niedoskonałość wypowiedzi. Człowiek pozostaje tajemnicą dla
drugiego człowieka, a w pewnym sensie także dla siebie. To trochę tak, jakbyśmy starali się zrozumieć niemowę wydającego nieartykułowane odgłosy albo Beduina posługującego się nieznanym
dialektem. Nie jesteśmy w stanie dociec znaczeń – pozostają niesamowicie ekspresywne i same w sobie fascynujące gesty oraz dźwięki. Paradoks polega na tym, że całe to tragiczne
piękno oraz tajemnicę zauważamy właśnie w egzotycznych sytuacjach, a nie w toku codziennej, konwencjonalnej komunikacji.
A jednak w programie koncertu znajdą się aż dwa utwory oparte na tekstach?
Słowo czy figura teatralna stanowić mogą – jak dzieje się to w "Historii bardzo prawdziwej" albo "Powtarzance" – pewną odskocznię czy
punkt zaczepienia. Ale ostatecznie to wieloznaczne układy dźwiękowe pozwalają na prawdziwie głęboką wypowiedź dotykającą niezdefiniowanych obszarów ludzkiego odczuwania. Przykładem
"Powtarzanka", która oparta została na popularnym wierszyku "Siała baba mak...", lecz trudno ją nazwać utworem tylko dla dzieci. Nie będę ukrywał, że
muzyka abstrakcyjna jest też najbliższa mojej introwertycznej naturze, bowiem pozwala na powiedzenie rzeczy bardzo intymnych, jednocześnie mnie nie demaskując.
W kontekście współczesnej muzyki polskiej – niekończących się mszy i oratoriów "ku chwale" lub "ku pamięci" – musi pan czuć się
osamotniony?
W pewnym sensie osamotniony byłem już w 1978 roku, gdy rozpoczynałem studia u Włodzimierza Kotońskiego. W Polsce szalał wtedy nowy romantyzm, a ja czułem się związany z awangardą lat 60.
Paradoksalnie o wiele silniej jestem związany właśnie z obecnym młodym pokoleniem – Aleksandrą Gryką, Wojciechem Ziemowitem Zychem czy Cezarym Duchnowskim, którzy traktują
poszukiwanie własnego języka dźwiękowego jako coś naturalnego. Nie chodzi tu o awangardowość za wszelką cenę. Ale nowatorstwo jest warunkiem koniecznym autentyzmu i wiarygodności. Chodzi o
to, by w którymś momencie można było podobnie jak Gombrowicz powiedzieć sobie – "jestem zrobiony". W pewnym sensie to właśnie ze swojej muzyki dowiaduję się, kim
jestem i jak się zmieniam.
To jednak zupełnie inne pokolenie niż pan, Krzysztof Knittel czy Paweł Szymański. Wasza generacja zdaje się nosić piętno jakiegoś wycofania, rezygnacji...
Nasze pokolenie nie tyle się wycofało, ile nigdy nie zaistniało. Z wielu powodów. Po pierwsze dorastaliśmy w momencie, gdy ogólne podniecenie sztuką było już tylko wspomnieniem. I nigdy nie
tworzyliśmy wyraźnej pokoleniowej grupy – każdy robił swoje. Nie muszę dodawać, że sama epoka, w której debiutowaliśmy – stan wojenny i schyłek komunizmu – nie
należała do zbyt ciekawych. Panowała atmosfera apatii i zamknięcia. Nie mogło być mowy o żadnym wsparciu ze strony własnego kraju, nie można też było liczyć na zagranicę, która
wcześniej bardzo pomogła przecież karierom Lutosławskiego, Pendereckiego i Góreckiego. Stąd wzięło się także głębokie zacofanie polskiej muzyki w dziedzinie informatyki, psychoakustyki
oraz nowych mediów, które nadrabiane jest teraz przez najmłodszą generację. Moje pokolenie istnieje tylko w sensie metrykalnym.



















































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!