Wokalisty Vavamuffin podróż po Warszawie
Solowy debiut Pablopavo obala stereotypy, wedle których muzyka popularna opowiada tylko banalne historie. 31-letniemu wokaliście zespołu Vavamuffin na płycie "Telehon" udała się rzecz niezwykła: dźwięki miejskiego undergroundu połączył z uniwersalnym przekazem, a błoto podwórek współczesnej Warszawy zmieszał z poezją dawnych bardów.
- Pustki - granat z opóźnionym zapłonem
- Koncert Pablopavo we Wrocławiu
- Coke Live zakończył się w strugach deszczu
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-05-16

temp. min 3°C max. 18°C
opady:
umiarkowane opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Telehon"
Pablopavo & Ludziki
Wyd. Karrot Kommando 2009
Dramaty cichych bohaterów stolicy wymiksowane z eklektycznymi brzmieniami z najwyższej półki, jazzem, hip-hopem, funkiem, afrobeatem, klezmerką, elektroniką, ballada z reggaemuffin - stylem
rodzimej formacji Pablopavo, warszawskiego kolektywu Vavamuffin - oto, co czeka nas po uruchomieniu odtwarzacza z płytą "Telehon".
Ostatnio taka sztuka udała się Muńkowi Staszczykowi i Kazikowi, którzy morderczym balladom nadawali rockowy sznyt. "Tę burzę włosów każdy zna, przy ustach dłoni chwiejny
gest", ryczał Kazik w "Celinie", i był to chyba największy paradoks polskiej piosenki, który utorował drogę brutalnej poezji śpiewanej na szczyty list przebojów.
Płyta "Telehon" to też taki paradoks, choć utworów z niej pewnie zabraknie w stacjach radiowych. Pewnie dlatego że jest to album daleko subtelniejszy i bardziej złożony niż
wszystko, czym ostatnio żyła polska muzyka. Nieprzypadkowo zresztą jednym z antybohaterów tytułowej piosenki Pablopavo czyni Radio RMF FM. Bo "Telehon", choć tak subtelny i
różnorodny muzycznie, w warstwie lirycznej emanuje negacją: Pablopavo mówi "nie" sprzedajnym politykom, chamstwu, cwaniactwu, przeciętniactwu i wszechogarniającej
komercji.
Na bohaterów wybrał sobie zwykłych ludzi, którzy swoją niedoskonałością podtrzymują pamięć o tym, czym była i czym wciąż jest stolica. W pięknej, erotycznie sennej balladzie "C.S.I. Stegny" Warszawa zamienia się w miasto morderców, w kafkowskim "Systemie" pojawiają się motywy wszechogarniającej opresywności i kastowości, które uwypukla klezmerskie brzmienie skrzypiec Radka Polakowskiego.
W wywiadach Pablopavo podkreśla, że współczesne polskie reggae sporo zawdzięcza pierwszym zespołom reggae’owym i punkowym z lat 80. Na "Telehonie" też słychać odniesienia do tego, co najlepsze w naszej muzyce. Jazzująca "Kolejka" z leniwie snującą się między konfesyjnymi wyznaniami marimbą kłania się polskiej szkole jazzu z lat 60. "Primo Rebel", tak jak "Warszawa Wschodnia", to rasowy dub złamany melancholią solówki skrzypcowej, odległym jazgotem trąbek i dyskretnym tłem elektroniki.
Świetną muzykę przewyższają teksty. Pablopavo z nerwem notuje wszystkie zapachy ulic i domów, praską gwarę, slang hiphopowy, ludzki szum z dworców, przystanków, klubów, szkół i imprez. Ale co najważniejsze, to język dający obraz miasta, jakim jest naprawdę – brudnych peryferii Europy, w których pamięć o chwalebnej historii walczy o lepsze (i przegrywa) z chęcią do upiększenia naszego tu i teraz.
Najważniejsza płyta ostatnich kilku lat pewnie nie zdobędzie nominacji do Fryderyka. Nie szkodzi, bo właśnie dlatego Pablopavo i Ludziki nagrali "Telehon" – na przekór stylom i polskim modom.
p











































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!