26 listopada 1939 roku w amerykańskim Nutbush w stanie Tennessee na świat przychodzi Anna Mae Bullock. Przygodę z muzyką rozpocznie od śpiewania w kościele i chórkach gospel. Towarzyszy też na scenie zespołom pop. Punktem zwrotnym, który wywrócił do góry nogami (ale to jaki nogami!) jej życie zawodowe i prywatne, było spotkanie Ike'a Turnera, lidera grupy Kings of Rhythm i promotora młodych zdolnych. Bez pudła wyczuł w 16-letniej, kiedy spotkali się po raz pierwszy, dziewczynie talent... To on nakłoni Annę do zmiany nazwiska i występów w duecie. W 1958 roku wiążą się na dobre i na złe. Chociaż bardziej na złe...


Sielanka na scenie i w małżeństwie nie trwa długo. Ike coraz silniej uzależnia się od alkoholu, narkotyków i maltretowania Tiny. Coraz bardziej też sfrustrowany jest solowymi sukcesami małżonki. Uczennica przerosła mistrza... "Mistrz" nie wytrzymuje, pije i bije. W roku 1978 wokalistka przerywa gehennę i odchodzi. O Ike'u świat powoli zapomina (przypomni sobie w 1991 roku, kiedy Ike & Tina Turner zostają wprowadzeni do Rock And Roll Hall of Fame). Tymczasem na przełomie lat 70. i 80. gwiazda piosenkarki świeci coraz silniejszym blaskiem. Jeszcze w 1979 roku Tina wybucha krążkiem "Love Explosion"...


Ale na wielki sukces i triumfy na listach przebojów od chwili rozstania z Ike'iem musiała czekać sześć lat. Nadchodzi rok 1984 i album "Private Dancer". Jest też nowa Tina: jak niegdyś piękna, zachwyca mocnym głosem, ale inna. Dziewczyna z długimi włosami i w skromnych sukienkach ustępuje miejsca demonowi seksu o bardziej niż dotychczas zmysłowym głosie. Tina to bez wątpienia jedna z najgorętszych kocic muzyki lat 80.!

Ewoluuje także jej styl muzyczny. Choć nadal krąży wokół tradycyjnego R&B i soulu (jeden z pierwszych singli albumu to cover soulowego klasyka Ala Greena "Let's Stay Together"), to coraz silniej romansuje z popem i rockiem. Przebojowe piosenki pisze jej Mark Knopfler, a ona sama na nowo śpiewa beatlesowskie "Help!".

"Prywatny tancerz" seksownej 45-latki odnosi oszałamiający sukces. W samych tylko Stanach jak ciepłe bułeczki rozchodzi się pięć milionów egzemplarzy. Reszta świata nie pozostaje gorsza - 20 milionów kopii płyty znika z półek sklepów jak sen złoty. Za tytułowy hit i "What's Love Got to Do With It" przemysł muzyczny odwdzięcza się jej w 1985 roku sześcioma statuetkami Grammy.

p


Pełna dramatycznych zwrotów akcji historia życia Tiny ma potencjał filmowy. W 1993 roku o Tinie i Ike'u Brian Gibson kręci film "Tina". Role tytułową gra może nieco zbyt umięśniona Angela Bassett, a jej krewkiego i zaborczego męża późniejszy Morfeusz z filmu "Matrix" - Laurence Fishburne (zobacz fragment filmu).


Kiedyś to ją zaangażowano do śpiewania w duecie, teraz o duet z Tiną zabiegają najwięksi z branży, m.in. Eric Clapton, Mick Jagger, Bryan Adams, David Bowie ("Tonight" - zobacz klip), Rod Stewart czy w połowie lat 90. Barry White. Czarowi jej boskich nóg uległ sam Bruce Willis (dał się namówić na występy podczas trasy "Wildest Dreams 96"). Z duetów najnowszych wypada wspomnieć o Beyonce Knowles, która wykonała z Tiną kawałek "Proud Mary" na zeszłorocznej, 50. gali rozdania nagród Grammy (zobacz ich żywiołowy występ). Prawie czterdzieści lat wcześniej (po raz pierwszy w 1971 roku) ten numer Tina wykonywała z Ike'iem.


Pod wpływem jej uroku jest cały świat - na Tinę z kolei urok rzuca James Bond. Był rok 1995, kiedy piosenkarkę poproszono o nagranie tytułowego kawałka do kolejnej części przygód agenta 007. A że Bondowi się nie odmawia... I tak powstał hit "GoldenEye" (zobaczcie wideoklip).


Nie nagrywa zbyt często, a na premierowy materiał każe chwilę czekać. Pierwszym od "Foreign Affair" (1989) krążkiem z nowymi piosenkami jest "Wildest Dreams" z 1996 roku. Trzy lata później z rękawa gwiazdy sypią się hity wprost na album "Twenty Four Seven". Rok później daje w Polsce ostatni oficjalny wielki koncert, podsumowujący trasę "Twenty Four Seven Tour". 15 sierpnia 2000 roku na hipodromie w Sopocie elektryzuje ponad 100 tysięcy fanów (zobacz fragment koncertu). Ten koncert miał też być ostatnim w jej karierze...


Ale Sopot ostatnim przystankiem w karierze nie był. Mimo wielokrotnie obiecywanego zejścia ze sceny, o zawieszeniu działalności nie ma mowy. Jeszcze w 2008 roku w Las Vegas nakręciła specjalny odcinek programu "The Oprah Winfrey Show" - "Oprah, Cher and Tina in Vegas", podczas którego ogłosiła, że w październiku rusza w kolejne światowe tournée - z okazji swojego 50-lecia na estradzie. W związku z tą trasą 30 września 2008 ukazała się płyta "Tina!" z najbardziej znanymi utworami piosenkarki (w tym kilka wersji koncertowych) oraz dwoma nowymi - "I'm Ready" i "It Would Be A Crime". Równocześnie ruszy w obiecywaną "Tina! 50th Anniversary Tour", pierwszą od ośmiu lat. Między 1 października 2008 a 5 maja 2009 zagrała w Ameryce i Europie 90 koncertów. We wrześniu 2009 zapis z trasy ukazuje się na DVD "Tina Live".

70 lat minęło, w tym 50 spędzonych na scenie, a 9 studyjnych krążków rozeszło się w 200 milionach egzemplarzy - czy teraz Tina już zjedzie ze sceny? Jakoś trudno w to uwierzyć...