Tom Waits odsłania ciemne zakamarki duszy
Na 60. urodziny Tom Waits sprawił sobie prezent w postaci albumu koncertowego. Jednak "Glitter And Doom Live" jest czymś więcej niż tylko "koncertówką" - to wyjątkowe podsumowanie ostatniego ćwierćwiecza jego kariery.
- Koncertowy Waits już w listopadzie
- Nine Inch Nails charytatywnie dla dzieci
- Waits opowiada, jak droga jest jego sperma
- Zespół New Model Army wraca do Polski
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-05-16

temp. min 3°C max. 18°C
opady:
umiarkowane opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Tom Waits,
"Glitter And Doom Live", 2CD
Wyd. Sonic Records 2009
Ocena 5/6
Bo utwory z dwupłytowego albumu zostały wybrane z krążków nagranych w latach 90., począwszy od „Bone Machine” (1992) do ostatniej „Orphans: Brawlers, Bawlers
& Bastards” (2006). Z wcześniejszych mamy tu tylko nieśmiertelny „Singapore” z „Rain Dogs” (1985), jednej z najważniejszych płyt Waitsa.
A ponieważ on sam dobierał utwory zarejestrowane podczas zeszłorocznego tournee Glitter And Doom, znać, że to album, którym artysta chciał nam powiedzieć coś szczególnego, a zarazem rodzaj
powrotu.
W 1975 roku, sponiewierany przez alkoholowy nałóg i ciągłe przeprowadzki Waits wydał bowiem dwupłytowy „Nighthawks at The Diner”, który atmosferą przypomina ten, został
jednak nagrany w studiu z publicznością. Waits gawędził z nią w przerwach, co dało efekt nagrania na żywo.Teraz też to czyni z niezwykłą lekkością, czego dowodem jest „Tom's
Tales”, drugi krążek dołączony do „Glitter And Doom Live”.












































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!