Dziennik.plMuzyka

Środa, 15 lutego 2012

Imieniny: Faustyna, Jowity, Georginy

Pogoda: Warszawa Dziś

temp. -2°C

Fever Ray wyznaje: Cenię minimalizm

2009-12-04 | Ostatnia aktualizacja: 20:56 | Komentarze: 0 | skomentuj
Udany debiut wokalistki The Knife

Udany debiut wokalistki The Knife / Inne

Karin Dreijer Andersson to charakterystyczny głos duetu The Knife. Teraz szwedzka wokalistka i kompozytorka debiutuje solową płytą pod szyldem Fever Ray. Artystka opowiedziała nam o tym wydawnictwie, a także zmianie wizerunku i uwielbieniu, jakim darzy serial... "Miami Vice".

Pogoda

POLSKA

Środa 2012-02-15

temp. min -16°C max. 3°C
opady: umiarkowane opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

To twój pierwszy solowy album. Wcześniej dałaś się poznać z wieloletniej współpracy z twoim bratem w ramach The Knife. Nie tęsknisz za nim?
Karin Dreijer Andersson: Nie bardzo, bo tak naprawdę nie przestaliśmy współpracować. Przez wiele miesięcy pracowaliśmy nad muzyką do opery poświęconej Karolowi Darwinowi. Już w styczniu płyta z tą ścieżką dźwiękową będzie dostępna w sklepach. To jednak poboczny projekt – teraz skupiam się na swojej twórczości i dobrze mi robi ta przerwa po 7 latach u boku brata.

Muzycznie nie oddaliłaś się od estetyki The Knife, ale zmieniłaś się wizerunkowo. W kąt poszły tajemniczne maski i barokowe stroje. Nie chcesz się już ukrywać?
W The Knife zależało nam, żeby nic nie zakłócało odbioru muzyki. Nie chcieliśmy, żeby nasze osobowości, twarze w jakikolwiek sposób wpływały na postrzeganie nasze twórczości. Stąd maski.

No tak, ale przywdziewanie masek też wpłynęło na odbiór waszej muzyki, wprowadzając element tajemnicy, pewnego misterium. Tak naprawdę zmieniliście tylko jedną maskę na inną. To pułapka, przed którą nie ma ucieczki. Musielibyście zaprzestać grania koncertów i udzielania wywiadów, żeby zrealizować tę utopijną ideę.
Poniekąd tak, ale mimo wszystko te kostiumy pozwoliły nam się trochę odciąć od muzyki. Poza tym lubimy z bratem przeistaczać się w inne postaci, więc może tak naprawdę o to właśnie chodzi. To dlatego w swojej muzyce często manipuluję swoim głosem, zmieniając drastycznie jego charakter. Na „Fever Ray” niekiedy brzmię jak facet – tak mocno ingeruję w swój głos.

Rozmawiał Marcin Staniszewski
Źródło: Dziennik.pl
123następna »

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!
Walentynki w
Dziennik.pl Walentynki w Dziennik.pl

Najczęściej komentowane

«