Geniusz Cohena i McCartneya na DVD
Występy na żywo są potwierdzeniem klasy artysty, stąd w dobie studyjnych trików coraz większa popularność koncertowych DVD. Nie dziwi więc, że weterani coraz częściej wydają płyty koncertowe. Po raz kolejny uczynili to Leonard Cohen i Paul McCartney.
- Beatles zagrał na płycie wokalisty Travis
- Robert De Niro i Beatles chcą do domu
- McCartney składa hołd nieżyjącym Beatlesom
- Them Crooked Vultures nie chciał Beatlesa
- Cohen przekłada europejską trasę na jesień
- Syn McCartneya pozazdrościł sławy ojcu
- Oto filmowy John Lennon. Pasuje Wam?
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-02-16

temp. min -13°C max. 2°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Wydana właśnie płyta koncertowa Leonarda Cohena „Live At The Isle Of Wight 1970” to już drugi w tym roku album live Cohena (piąty w karierze) i gdyby nie wybitny poprzedni „Live In London”, można by myśleć, że wielkiemu bardowi po prostu należy się wydawnictwo ukazujące jeden z ważnych etapów kariery. Jednak w porównaniu z wielkim albumem z Londynu, ten nie rzuca na kolana. Rzecz raczej tkwi w uchwyceniu momentu, gdy Cohen zaczął być ważnym artystą, i w uzmysłowieniu, dlaczego jego muzyka była potrzebna ludziom. Płyta z materiałem sprzed 40 lat ma walor dokumentacyjny i wierność zapisu, co pozwala śledzić tok koncertu – piosenki, wiersze, przypowieści Cohena wpisują się w spontaniczny rytm festiwalu Isle Of Wight.
Ciekawe jest zestawienie akustycznych piosenek z przestrzenią koncertu. Zespół schowany jest za głosem Cohena, i czasem ma się wrażenie, że artysta śpiewa tylko z akompaniamentem gitary i chórkami (było to przed instrumentalną rewolucją, jaką przeprowadził na jego muzyce Phil Spector). Brak perkusjonaliów, bezmiar ciszy w pauzach utworów i aplauz 600-tysięcznej widowni tworzą napięcie, które jednak niknie w połowie albumu. Głosy tłumu stopniowo milkną w miarę, jak Cohen śpiewa, ale piosenki nie rozwijają się w nową historię, którą wymusiłaby na bardzie aura festiwalu. Na to nakłada się zmęczenie, wynikłe z samego faktu wyjścia na scenę o 2 nad ranem.

























































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!