Marynarskie zaśpiewy i piruety z językiem
Wodniacy nie polubią tego albumu. "Antyszanty" wokalisty grupy Lao Che - Huberta Dobaczewskiego "Spiętego" - to szyderczo-melancholijny dekalog autora, tyleż inspirowany morzem, ile poezją podwórek. Spięty bawi się na płycie językiem oraz igra z konwencją muzyki żeglarskiej. Z wielkim powodzeniem!
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 3°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Antyszanty"
Hubert Dobaczewski "Spięty"
Wyd. Antena Krzyku 2009
Na solowym albumie Spięty pokazuje żeglarski pazur. Woda to dla niego żywioł idealny, bo daje wyrazić wszystko. Spięty śpiewa więc głównie o śmierci, tej, co "cycki ma
pierwszoklaśne" ("Bajka o śmierci"), i tej nieubłaganej, o której nie tylko morze każe pamiętać ("Morże"). Katalog liryczny nie zamyka się
zresztą na wielkich tematach, bo są i rozliczenia ze sobą ("Nie wszystko zostało napisane"), jest wódka i morze - główny bohater, trudny do uchwycenia.
Tam, gdzie się to Spiętemu udaje ("Ma Czar Karm", w której morze daje i zabiera sprawiedliwie, "Dworujże"), widać, że czuje żeglarskiego ducha niemal tak
samo, jak lingwistyczne zabawy z polszczyzną. Oficjalną, dodajmy, bo roi się tu od tekstów, które zjeżą włosy na głowie polonistkom, a wprawią w zachwyt ich wychowanków ("może
się raz w życiu postaw i na zawietrzną wysikaj" śpiewa Spięty w "Morżu", a w "Bajce o śmierci" nawołuje "hej, chłopcze do rej, puszczaj
f...ta, wciągaj buta"). Jednak prawdziwa, szorstka poezja mórz i najciekawsze "izmy" ("czar ma czarna karma") czekają tu na bardziej dociekliwych.
p













































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!