Animal Collective odkrywa mroki duszy
Nowym minialbumem, wydanym po znakomitym "Merriweather Post Pavilion", amerykańscy muzycy odkrywają mroczną, paradoksalnie lepszą część duszy. Trwającym zaledwie pół godziny krążkiem "Fall Be Kind" rozkładają na łopatki inne zespoły, które nie nagrywają nawet w połowie tak dobrych albumów, jak ta ich EP-ka.
- 12 najlepszych płyt ostatnich 12 miesięcy
- Animal Collective numerem jeden 2009 roku
- Animal Collective: Nie jesteśmy świetni
- Wzór niedościgniony
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-05-16

temp. min 3°C max. 18°C
opady:
umiarkowane opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Fall Be Kind" EP
Animal Collective
Wyd. Domino Rec. 2009
Jeśli ktoś kręcił jeszcze nosem z powodu najwyższych not przyznawanych przez magazyny muzyczne na całym świecie ich zeszłorocznej płycie "Merriweather Post Pavilion",
powinien pozbyć się wszelkich wątpliwości. "Fall Be Kind" to płytka krótka, wypełnia ją 5 utworów, ale wrażenie robi niezwykłe. W porównaniu z albumem sprzed roku jest
to muzyka trochę ciemniejsza w brzmieniu. Krążek wypełniają odrzuty z wcześniejszych nagrań, nawet jeszcze sprzed "Merriweather Post Pavilion".
Słychać tu naczelne cechy Animali, jak harmoniczne wokale a la Beach Boys, folkowe bębny i rytmikę (np. w kończącym płytkę "I Think I Can") czy loopy i elektroniczne
eksperymenty, ale konstrukcyjnie i dźwiękowo utwory z EP-ki raczej nie pasowałyby do pulsującej rytmem płyty z wiosny. Świadczy o tym już choćby otwierający "Fall Be Kind"
utwór "Graze", który jest podniosłą suitą na smyczki i głosy, rozbitą w zakończeniu przez absurdalną lecz uroczą fletową codę. W melodyjnym "What Would I Want?
Sky" pojawiają się skomplikowane sample z "Un-broken Chain" legendy amerykańskiego rocka Grateful Dead. Najbardziej skomplikowana produkcja ma miejsce w kończącym
album "I Think I Can", gdzie pojawiają się repetytywne motywy fortepianowe, przełamane rytmicznym tłem syntezatorów, tamburynów i bębenków. Afrykańska motywika słabnie na
tej płycie, ale nie do końca, bo na zamykającym album "I Think I Can" wyczuwalny jest folkowy puls - zapętlona fraza w gospelowym wokalu przechodzi w mantrę.
"Fall Be Kind" wytrzymuje porównanie z "Merriweather Post Pavilion". To tylko kilka utworów, ale są po brzegi wypełnione genialnymi pomysłami, z których każdy pokazuje, że Animal Collective jest dziś najciekawszą grupą na świecie.












































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!