Amerykańska wokalista w wywiadach przyznawała, że Boy George to jej idol z młodości. Teraz wokalistka będzie mogła spełnić swoje marzenie i zaśpiewać razem z byłym wokalistą Culture Club - jedną z największych ikon muzyki pop lat 80.

"W szkole nie pasowałam do reszty. Chciałam być jak Boy George i czułam się jak odmieniec - mówi Lady Gaga. - Teraz chciałabym być dla moich fanów kimś podobnym. Żeby poczuli, że jestem takim świrem jak oni i by nie czuli się samotni".

Rzeczywiście gwiazda nie zasypia na posterunku szokowania, niemal każdego dnia zaskakując fanów kolejnymi dziwacznymi strojami i makijażami. Ostatnio na przykład kapeluszem z włosów:


Boy George z kolei oprócz niegasnącego upodobania do jaskrawych kosmetyków i ubrań, może się pochwalić barwną historią konfliktów z prawem.

W zeszłym roku muzyka skazano na 15 miesięcy więzienia za uwięzienie i pobicie męskiej prostytutki w 2007 roku (za dobre sprawowanie wyszedł 11 miesięcy wcześniej). Jeszcze wcześniej miał do czynienia z wymiarem sprawiedliwości przez posiadanie i zażywanie kokainy, odwołanie koncertu i składanie fałszywych zeznań. Narkotykowe grzeszki skutkowały skazaniem na roboty publiczne.



O ile jego młodsza koleżanka z Ameryki nie schodzi z czołówek list przebojów i okładek czasopism, wydaje nowe płyty (ostatnia to reedycja debiutanckiego krążka "The Fame" zatytułowana "The Fame: Monster" z listopada 2009), o tyle Boy George ostatni regularny album, "U Can Never B2 Straight", wydał osiem lat temu.

Czyżby występ z GaGą miał być początkiem jego muzycznego odrodzenia? Oby.