Dużo łkania, mało melodii u Mary J Blige
Królowa smutku z każdą płytą jest coraz bardziej optymistycznie nastawiona do życia, ale ten stan równowagi nie najlepiej wpływa na jej karierę artystyczną. Dowodzi tego najlepiej "Stronger with Each Tear" - dziewiąta płyta Mary J Blige.
- Alicia w krainie przebojów
- Jak nagrywać, to tylko pod okiem Pharrella
- Beyoncé ma szansę na 10 nagród Grammy!
- Czy Estelle to lepsza partia od Mariah?
- Zła organizacja wstrzymała show dla Jacko
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-05-16

temp. min 3°C max. 18°C
opady:
umiarkowane opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Mary J Blige
"Stronger with Each Tear"
Wyd. Geffen 2009
Ocena: 2/6
Od czasu kiedy 38-letnia wokalistka nagrała „No More Drama” przez wielu uważany za jej najlepszy album, minęła już prawie dekada. Od tego czasu artystka znana z krewkiego
charakteru (jak donosi „New York Post”, kilka tygodniu temu uderzyła męża w twarz na imprezie promującej jej najnowszy album, powodowana zazdrością o atrakcyjną kelnerkę)
i skłonności do wszelkiego rodzaju używek, systematycznie próbuje nas przekonać do tego, że proces jej dojrzewania ma się dobrze.
Najpierw był „Love and Life” – klapa wyprodukowana z Diddym, później refleksyjny bestseller „Breakthrough” i stonowany „Growing Pains”. Co łączyło te wszystkie albumy? Oczywiście kolejne opowieści o dorastaniu i walce ze swoimi słabościami (znaczące tytuły płyt) oraz rasowy głos Blige, który paradoksalnie wydaje się źródłem jej niemocy.
Bo Blige to wzorcowy wręcz przykład tryumfu wirtuozerii nad muzyką. Weźmy taki „I Love You (Yes I Do)” z nowej płyty – brzmi to jak wokalna wprawka przed właściwym nagraniem – zero pomysłu na melodię czy choćby minimalnej próby odejścia od cukierkowych standardów r’n’b utartych w latach 90. (utwór brzmi, jakby go żywcem wyjęto ze starego repertuaru Whitney Houston).












































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!