Tylko poprawna nowa płyta Angie Stone
Czy naprawdę płyty sprzedają się tak kiepsko, że nawet tak dobre wokalistki, jak Angie Stone muszą sięgać po autotunera? Dopiero co skończyłem opisywać płytę Mary J Blige, która mieści się w tych samych wysokich standardach wokalnych, co Angie Stone i również przymila się publiczności tanim efektem i paradą gości wątpliwej proweniencji.
- Joss Stone: Wy naprawdę przeżywacie muzykę
- Zwierzenia pięknej La Roux
- Jak nagrywać, to tylko pod okiem Pharrella
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-05-16

temp. min 3°C max. 18°C
opady:
umiarkowane opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Angie Stone
"Unexpected"
Wyd. Stax 2009
Ocena: 2+/6
A teraz jeszcze dołączyła do niej 49-letnia Amerykanka. Szczęśliwie wokalistka z Columbii sięga po niego tylko raz w utworze „Tell Me”, ale jest to tak dewastujące
doświadczenie, że niesmak po jego wysłuchaniu rozlewa się jak plama z czerwonego wina na cały album. Jeśli cenicie więc głębokie soulowe głosy, od razy podarujcie sobie ten numer.
Reszta utworów prezentuje się lepiej, choć wbrew zachęcającemu tytułowi „Unexpected” (niespodziewane) i Angie Stone przestrzegającej: „żeby być przygotowanym na wszystko”, nie ma tu niespodzianek – poza wspomnianym robocim wokalem. Podobnie jak w przypadku płyty Mary J Blige, atutem nowych kompozycji jest głos Stone – głęboki jak studnia i wyjątkowo wytrawny.
Brak tu ewidentnych hitów w rodzaju „Wish I Didn't Miss You”, ale w piosenkach Amerykanki czuć więcej słońca. „Unexpected” to poprawny album, ale w poszukiwaniu świeżości lepiej sięgnąć po nowe albumy Joss Stone albo Alicii Keys.












































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!