Angie Stone
"Unexpected"
Wyd. Stax 2009
Ocena: 2+/6



A teraz jeszcze dołączyła do niej 49-letnia Amerykanka. Szczęśliwie wokalistka z Columbii sięga po niego tylko raz w utworze „Tell Me”, ale jest to tak dewastujące doświadczenie, że niesmak po jego wysłuchaniu rozlewa się jak plama z czerwonego wina na cały album. Jeśli cenicie więc głębokie soulowe głosy, od razy podarujcie sobie ten numer.

Reszta utworów prezentuje się lepiej, choć wbrew zachęcającemu tytułowi „Unexpected” (niespodziewane) i Angie Stone przestrzegającej: „żeby być przygotowanym na wszystko”, nie ma tu niespodzianek – poza wspomnianym robocim wokalem. Podobnie jak w przypadku płyty Mary J Blige, atutem nowych kompozycji jest głos Stone – głęboki jak studnia i wyjątkowo wytrawny.

Brak tu ewidentnych hitów w rodzaju „Wish I Didn't Miss You”, ale w piosenkach Amerykanki czuć więcej słońca. „Unexpected” to poprawny album, ale w poszukiwaniu świeżości lepiej sięgnąć po nowe albumy Joss Stone albo Alicii Keys.