Czego się nie tknie, zamienia to w złoto
Dubstepowa wytwórnia Hyperdub nie mogła lepiej uświetnić piątej rocznicy działalności. Najpierw ukazała się urodzinowa składanka, a teraz pierwszy album King Midas Sound, nowego projektu Kevina Martina, znanego też jako The Bug. Znakomity album!
- Debiutanci, o których szybko nie zapomnisz
- Tricky szuka nowego i wraca do korzeni
- Piękny mrok nowego Massive Attack
- Basement Jaxx wraca na taneczne parkiety
- Zabierz się z Bonobo na czarne piaski
- Dubstep zakróluje na festiwalu Unsound
- Hiphopowcy i DJ-e zmierzą się z Chopinem
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-05-16

temp. min 3°C max. 18°C
opady:
umiarkowane opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
King Midas Sound
"Waiting For You"
Wyd. Hyperdub
Ocena 5/6
"Pierwsze nagrania postanowiłem od razu pokazać Steve’owi z Hyperdub. Wiedziałem, że to pokocha. Kiedy się spotkaliśmy i powiedziałem, że mam coś w sam raz dla niego,
uśmiechnął się z pobłażaniem – wspomina Martin. – Minęło kilka dni, zanim wysłuchał dema King Midas Sound i już myślałem, że nic z tego nie będzie. Wreszcie
zadzwonił podniecony i powiedział, że musi wydać nasz materiał.
Od tego czasu minęły jednak ponad cztery lata. Wytwórnia Hyperdub odniosła sukces dzięki płycie Buriala i modzie na dubstep, a weteran sceny elektronicznej Kevin Martin albumem „London Zoo” nagranym pod szyldem The Bug odświeżył markę oficyny Ninja Tune i trafił w gusta młodej publiczności. Wreszcie razem z wokalistami Afrykaninem Rogerem Robinsonem i Japonką Hitomi dokończył w spokoju „Waiting for You”, który brytyjska prasa zgodnie uznała za jedno z najważniejszych elektronicznych wydawnictw minionego roku.
A jest co najmniej kilka powodów, dla których nie wolno przegapić debiutu King Midas Sound. Pierwszy to znany już od pewnego czasu singiel „Cool Out” niezwykle spokojnie i zmysłowo wyśpiewany przez Robinsona, drugi to lekko egzotyczny „Earth a Killa Ya” z wyrazistym proekologicznym i antykorporacyjnym przesłaniem, a trzeci niezwykle zwiewny damsko-męski duet w utworze tytułowym. Co ciekawe, wszystkie te nagrania niewiele mają wspólnego z dokonaniami Burial, Kode9&Spaceape czy nawet The Bug. Czuć w nich raczej ducha nagrań Massive Attack z Horace’em Andym oraz Tricky’ego i Martiny Topley-Bird.












































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!