Nowa dama niezależnego norweskiego popu
Jeśli lubicie skandynawski urok Bjork, delikatność Stiny Nordenstam, elegancję Joanny Newsom i zadziorność PJ Harvey, to nie możecie przegapić pierwszej wizyty w Polsce słynnej damy niezależnego norweskiego popu - Hanne Hukkelberg. Rozmawialiśmy z nią.
- Tricky szuka nowego i wraca do korzeni
- Zwierzenia Renaty Przemyk
- Jarboe i Nachtmystium zagrają we Wrocławiu
- O tych artystach będzie głośno w 2010 r.
- Björk śpiewa dla Muminków
- Florence and The Machine w Polsce!
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-05-16

temp. min 3°C max. 18°C
opady:
umiarkowane opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Dotychczas dałaś się poznać jako wszechstronna artystka wykonująca kameralne piosenki z elementami folku, jazzu i elektroniki. Skąd nagle na nowej płycie „Blood From a
Stone” wzięły się twojej rockowe fascynacje?
Hanne Hukkelberg: Wiesz, dla mnie to tak naprawdę powrót do korzeni. Może wiele osób o tym nie wie, ale zaczynałam jeszcze od śpiewania w zespołach rockowych, metalowych i
hardcore’owych. Dopiero kiedy rozpoczęłam solową karierę, postanowiłam nieco się wyciszyć. Miałam wtedy dwadzieścia parę lat i doszłam do wniosku, że nadszedł najwyższy czas
znaleźć wreszcie dla siebie miejsce i własny styl.
A przypadkiem nie byłaś wcześniej dziewczyną z Akademii Muzycznej?
To prawda, ale poszłam tam trochę ze względu na moich rodziców, którzy byli muzykami klasycznymi. Od dziecka razem z nimi słuchałam Beethovena, Bacha, Chopina. Mój ojciec grał też na
organach w kościele, więc wspólnie chodziliśmy śpiewać na msze. A wieczorami często zdarzało się, że siadaliśmy całą rodziną i wspólnie muzykowaliśmy. Potem posłali mnie na
akademię, gdzie uczyłam się śpiewu jazzowego, harmonii, komponowania. W wolnym czasie znajomi zapraszali mnie też do różnych amatorskich zespołów, które grały funk, pop-rocka czy metal.
Wreszcie mój kolega pokazał mi Sonic Youth, Pixies, PJ Harvey, Cocteau Twins i zupełnie zakochałam się w ich muzyce. To najbliżsi mi artyści obok kompozytorów współczesnych i jazzmanów
grających free.
No właśnie, skąd u ciebie takie zacięcie do eksperymentowania z dźwiękiem. Znana jesteś z tego, że np. zamiast perkusji wolisz używać… roweru czy maszyny do pisania?
Tak, dzięki jazzowi zrozumiałam, jak ważna w tworzeniu muzyki jest umiejętność improwizacji. Chodzi o to, żeby zawsze mieć otwarty umysł, nie bać się przypadkowych rozwiązań i nie iść
nigdy na łatwiznę. Natomiast dzięki takim kompozytorom jak Karlheinz Stockhausen czy Steve Reich zaczęłam się interesować muzyką eksperymentalną i elektroniczną. Nagrywając piosenki na
„Blood From a Stone”, większość rytmów powstało np. z uderzenia rękami w stół oraz grania na sztućcach i innych przedmiotach, które znalazłam w kuchni. Nagrywałam też
dużo różnych dziwnych dźwięków podczas spaceru – uderzenia kamieni czy masztu powiewającego na wietrze.












































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!