Angelique Kidjo
"Oyo"
Ocena: 3/6



Etniczne kompozycje w oprawie gitar, kontrabasów i saksofonów zyskują gładkość smooth-jazzowych hitów, a spoiwem między tą muzyką a kulturą Czarnego Lądu jest fantastyczny głos Kidjo. Nie inaczej jest na płycie „Oyo”, którą królowa world music pokłania się dźwiękom z dzieciństwa: przede wszystkim ikonie afrykańskiej muzyki – Miriam Makebie –, ale i brazylijskiej sambie („Samba Pa Ti” Santany, „Afia”), rhythm and bluesowi i funky („Cold Sweat” Jamesa Browna, „Move On Up” z Johnem Legendem).

Czytelne są jej fascynacje Otisem Reddingiem, Curtisem Mayfieldem i Arethą Franklin („Baby I Love You” z Dianne Reeves). Angelique prowadzi z Mamą Afriką sympatyczny dialog w „Lakutsni Langa”, dobrze też radzi sobie z francuskim „kwiatkiem” („Petite Fleur” Sidneya Betcheta), i znakomicie w „Out of Africa”. Rozkwita w plemiennych wokalizach „Mbube” i surowym „Atcha Houn” ale już w afro-soulowym „Move On Up” doszukujcie się świeżości albumu „Oremi”, czy rockowej energii tryskającej choćby z ostatniej płyty „Djin, Djin”, nagranej z Joss Stone, Alicią Keys czy Peterem Gabrielem.

Przy rewelacyjnych, autentycznych krążkach Amadou&Mariam czy Rene Marie, zanurzone w przewidywalnych aranżacjach „Oyo” pobrzmiewa niebezpiecznie blisko etnicznych kompilacji dla yuppich. Z pewnością za to sprawdzi się na koncertach, bo afrykańska diwa jest jak wulkan. Będziemy mieli okazję to sprawdzić, bo 24 stycznia w Poznaniu Kidjo będzie promowała płytę. Jej występ odbędzie się w auli Uniwersytetu Adama Mickiewicza.