Piękny mrok nowego Massive Attack
- Twórczy niepokój ballad Massive Attack
- Massive Attack piątą płytę wyda w lutym
- Pornogwiazda promuje nowe Massive Attack
- Czego się nie tknie, zamienia to w złoto
- Atak nowych klipów Massive Attack
- Tricky szuka nowego i wraca do korzeni
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-21

temp. min 6°C max. 30°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Oczywiście nie mogło zabraknąć charakterystycznego głosu Andy'ego Horace'a obecnego na wszystkich płytach Massive Attack, choć akurat numery z jego udziałem nie łapią szczególnie za gardło i przypadną do gustu raczej fanom pierwszych albumów brystolczyków.
Nie wiem, czy to zasługa Marshalla, ale nie mam wątpliwości, że „Heligoland” to lepszy album od swojego poprzednika „100th Window”, nad którym 3D pracował w samotności. Ten ostatni – choć tradycyjnie produkcyjny majstersztyk – nie miał w sobie tego organicznego ciepła, jakim charakteryzowały się poprzednie płyty Massive Attack. I choć w pierwszym momencie numery z nowego albumu mogą wydawać się jednostajne, to tradycyjnie Del Naja zadbał o to, żeby z każdym odsłuchem odkrywały one przed słuchaczem nowe warstwy i smaczki, w rodzaju niespodziewanych zmian tempa w „Atlas Sound” przypominających muzyczny odpowiednich „efektu spowolnionych kul” z „Matriksa”.
Słychać też wpływ pracy 3D dla przemysłu filmowego – obok symfonicznych niemal smyków, emocjonalne pagórki podkreślane są przestrzenną sekcją instrumentów dętych. Piękny mrok.
















































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!