Peter Gabriel ponad coverami
Peter Gabriel powraca po ośmiu latach nowym albumem "Scratch My Back", na którym prezentuje piosenki swoich ulubionych artystów - od Davida Bowie po Radiohead. W dodatku porzuca gitary i perkusję na rzecz pełnego składu orkiestrowego. Z dobrym skutkiem.
- Peter Gabriel z orkiestrą i na żywo
- Filmowe covery na orkiestrę Petera Gabriela
- The Magnetic Fields grają Petera Gabriela
- Ambitna podróż do emocjonalnego czyśćca
- Wpływowy Dawid Bowie
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-21

temp. min 6°C max. 30°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Peter Gabriel
"Scratch My Back"
Wyd. EMI 2010
Ocena 4/6
Podstarzałe gwiazdy odświeżające swoją karierę za pomocą coverów lub symfonicznych brzmień z miejsca kojarzą się źle. Żeby zrozumieć dlaczego, wystarczy przypomnieć sobie mdłe covery
standardów Roda Stewarta z jego „amerykańskiej serii” albo symfoniczne wycieczki Metalliki czy naszego rodzimego Perfectu.
Z tym większą ostrożnością podchodziłem do nowej płyty Petera Gabriela, który na „Scratch My Back” nie dość, że śpiewa utwory innych artystów, to dodatkowo czyni to przy akompaniamencie pełnego składu orkiestrowego. Nie wspominając o tym, że legendarny muzyk od dwóch dekad nie nagrał nic sensownego, włączając w to projekt „Big Blue Ball” sprzed dwóch lat, którym skompromitował się jako globalny kustosz cepeliady spod znaku world music.
Jednak nie można zapomnieć, że Gabriel to świetny biznesman - współwłaściciel firmy SSL produkującej topowy sprzęt studyjny i szef legendarnego kompleksu studiów nagraniowych Real World. W zgodzie ze słowami piosenki „Listening Wind” autorstwa Talking Heads: „On czuje wiatr wokół siebie i siłę przeszłości, On zna ten wiatr, który go prowadzi”, 60-letni muzyk wiedział, jak zrobić szum wokół siebie i swojej nowej płyty.
Po pierwsze, wsparł się zespołami i artystami, którzy są ikonami zarówno dla melomanów starszego pokolenia, jak i młodzików. Obok wymienionego wcześniej klasyka Talking Heads oraz piosenek Lou Reeda, Davida Bowie czy Paula Simona, Gabriel interpretuje perełki, m.in. Arcade Fire, Bon Iver i Radiohead. Po drugie, „Scratch My Back” to zaledwie pierwsza część projektu. Jego domknięciem ma być drugi album z coverami, na którym ulubieńcy Gabriela wezmą z kolei na warsztat jego własną twórczość.
Ja czekam bardziej na ten drugi album, bo choć „Scratch My Back” to najlepsza od wielu lat płyta Gabriela, zbyt rzadko wykracza on poza prosty schemat: z szybkiego numeru zróbmy wolny, a dramatyczne smyki załatwią resztę, będący zmorą tego typu nagrań.

















































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!