Dziennik.plMuzyka

Poniedziałek, 21 maja 2012

Imieniny: Kryspina, Wiktora, Jana

Pogoda: Warszawa Dziś

temp. 38°C

Tim Simenon: Muzycy są z kosmosu

2010-01-30 | Ostatnia aktualizacja: 21:29 | Komentarze: 0 | skomentuj
Tim Simenon: Muzycy są z kosmosu

Tim Simenon: Muzycy są z kosmosu / Inne

Londyński muzyk, znany producent i głównodowodzący zespołu Bomb The Bass, to jeden z ojców współczesnej muzyki klubowej. Tim Simenon opowiada nam, dlaczego coraz częściej wybiera Azję zamiast Europy i tłumaczy, dlaczego nie wierzy w trendy.

Pogoda

POLSKA

Poniedziałek 2012-05-21

temp. min 6°C max. 30°C
opady: śladowe opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

Jesteś właśnie w Bangkoku. Co tam porabiasz? Ponoć zaangażowałeś się w pracę z niszowym zespołem electropunkowym Futon. To z ich powodu przeniosłeś się na drugi kraniec globu?

Tim Simenon: Nie, to nie ma nic wspólnego z nimi. Zwyczajnie z Europy wygoniła mnie zima. Miałem już dość zamarzających samochodów, paraliżu komunikacyjnego i ogólnego poczucia, że wszystko się wali. Wydałem nową płytę i nie zamierzam się dołować z powodu aury. Dlatego wybrałem słońce (śmiech).


Czyli wakacje?

Nie do końca. Wziąłem ze sobą trochę sprzętu, bo nie mogę żyć odcięty od robienia muzyki. Przede wszystkim nabieram tu sił przed trasą koncertową, jaką planujemy na wiosnę i lato. Kiedy zadzwoniłeś, kombinowałem właśnie, jakie aranże podczas występów na żywo będą miały kolejne utwory z nowej płyty. Zresztą numery z „Future Chaos” też będą przearanżowane, więc zamierzam tu zostać parę dobrych miesięcy.


Ty w ogóle chyba lubisz Azję. Teledysk do „Infinities” nakręcił jeden z tokijskich reżyserów...

Cóż, mam to chyba w genach. Moja matka ma w sobie azjatycką krew. Dobrze czuję się w tych stronach. Ludzie mają tu tak ekstremalnie inną mentalność, mają dystans do wszystkiego. Nie sposób się tu nie zrestartować. Nie wspominając o takich szczegółach jak tokijskie sklepy z syntezatorami. To jest raj dla fanatyków klasycznych instrumentów sprzed lat.


Rozumiem jednak, że twoja baza ciągle znajduje się w Amsterdamie?

Tak, zapuściłem tam korzenie i raczej nie zamierzam się przenosić. Tym bardziej że większość moich współpracowników mieszka w Europie, więc znacznie łatwiej stąd koordynować cały projekt.


Przy okazji premiery płyty „Future Chaos” znowu zacząłeś występować na żywo. To chyba wciąż dla ciebie nowość, bo miałeś sporą przerwę – przez niemal dwie dekady nie koncertowałeś?

Wiadomo, że występy live to zupełnie energia niż praca w studiu. Uwielbiam to, ale prawda jest taka, że to strasznie pracochłonne. Szczególnie jeśli wykonuje się muzykę elektroniczną. Niełatwo zrobić dobry i ekscytujący show. Zwłaszcza że w dzisiejszych czasach nie mogę sobie pozwolić na kosztowne ekstrawagancje, bo zwyczajnie nikt za nie zapłaci.

rozmawiał Marcin Staniszewski
Źródło: dziennik.pl
123następna »

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Najczęściej komentowane

«