Dziennik.plMuzyka

Poniedziałek, 21 maja 2012

Imieniny: Kryspina, Wiktora, Jana

Pogoda: Warszawa Dziś

temp. 38°C

Polski chaos płytowy

2010-02-03 | Ostatnia aktualizacja: 21:31 | Komentarze: 0 | skomentuj
Polski chaos płytowy

Polski chaos płytowy / Inne

Coraz wyrazistsza obecność naszego kraju na targach MIDEM napawa optymizmem. Ale też pokazuje, że fonografia pozostaje nad Wisłą dziedziną niedofinansowaną i zależną od pasjonatów. Nasi artyści robią kariery dzięki zagranicznym wytwórniom.

Pogoda

POLSKA

Poniedziałek 2012-05-21

temp. min 6°C max. 30°C
opady: śladowe opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

"Wydawanie płyt z muzyką klasyczną jest w Polsce działalnością niekomercyjną - wyjaśnia Małgorzata Polańska, szefowa firmy fonograficznej Dux. - W praktyce zwalnia nas to z ciężaru rynkowej konkurencji. Natomiast nasza działalność zależy od jednorazowych dotacji oraz współpracy z innymi instytucjami, a sukcesem staje się sam fakt utrzymania katalogu".

Zaskakująca deklaracja, wziąwszy pod uwagę, że Dux wydaje rocznie kilkadziesiąt pozycji, zbiera w światowej prasie kilkaset entuzjastycznych recenzji i współpracuje z tak znakomitymi zagranicznymi muzykami, jak rosyjski wiolonczelista Ivan Monighetti czy brytyjski pianista Kevin Kenner. Niestety tytuły, które potrafią na siebie zarobić, stanowią w tym tłumie zaledwie garstkę. Tajemnica egzystencji warszawskiej firmy opiera się na dochodach z pracy zatrudnionych w niej znakomitych reżyserów dźwięku. Imponujący katalog Dux to poniekąd uboczny efekt ich prywatnej pasji.



Wino zamiast płyt

W tym kontekście nie dziwi epizodyczny charakter działalności ich potencjalnych konkurentów. Kilka znakomitych tytułów wydawanych rokrocznie przez BeArtOn czy CD Accord Music Edition tonie w oceanie światowego rynku fonograficznego. Z kolei potencjał Radiowej Agencji Fonograficznej (ogromne archiwa) zaprzepaszczony zostaje przez biurokratyczny, programowy oraz marketingowy chaos, zaś szumną działalność Narodowego Instytutu Audiowizualnego (8 wydawnictw muzycznych na przestrzeni 5 lat...) wypada skwitować milczeniem.

Nie inaczej wygląda sytuacja na rynku płyt importowanych, którego krwiobieg napędza determinacja pasjonatów. "Nasz rynek jest oczywiście o wiele mniej chłonny niż niemiecki, francuski czy brytyjski - wyjaśnia Andrzej Keller z firmy CMD, dzięki której możemy w Polsce słuchać nagrań Jordiego Savalla, René Jacobsa i... Antoniego Wita. - Ale jego struktura niewiele się różni. Z jednej strony mamy niezbyt odkrywcze artystycznie wytwórnie głównego nurtu oraz ogromne, monopolistyczne sieci sklepów. Z drugiej natomiast: niewielkie, ambitne wydawnictwa, często zakładane przez samych artystów, zespoły czy festiwale, dla których największy problem stanowi dotarcie do odbiorców".

Michał Mendyk
Źródło: dziennik.pl
12następna »

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Najczęściej komentowane

«