Dziennik.plMuzyka

Poniedziałek, 21 maja 2012

Imieniny: Kryspina, Wiktora, Jana

Pogoda: Warszawa Dziś

temp. 38°C

Owl City prawie jak Postal Service

2010-02-12 | Ostatnia aktualizacja: 21:37 | Komentarze: 0 | skomentuj
Prawie jak Postal Service...

Prawie jak Postal Service... / Inne

Ten album to idealny dowód na to, jak duże wytwórnie płytowe na siłę próbują kreować trendy i okradać z pomysłów niezależnych artystów. Twórczość "odkrycia z MySpace", jak się mówi o ukrywającym się pod pseudonimem Owl City Adamie Youngu, to najwyżej kopia - i to nie najlepsza - produkcji duetu The Postal Service.

Pogoda

POLSKA

Poniedziałek 2012-05-21

temp. min 6°C max. 30°C
opady: śladowe opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

"Ocean Eyes"
Owl City
Wyd. Universal, 2010
Ocena: 2/6



Po pierwsze młodego Adama Younga z Minnesoty łowcy talentów odkryli dopiero po tym, jak nagrał dwa albumy. Po drugie podstawowym elementem promocji jego projektu Owl City jest hasło „artysta z MySpace", które ostatni raz działało na kogokolwiek jakieś trzy lata temu. I wreszcie po trzecie muzyka i sposób jego śpiewania na płycie „Ocean Eyes“ do złudzenia przypominają debiut „Give Up“ duetu The Postal Service z 2003 roku, w którym śpiewał Ben Gibbard (Death Cab For Cutie).

Chociaż „złudzenie” to za dużo powiedziane - to raczej marna kopia, której autor dla niepoznaki używa bardziej kiczowatych elektronicznych brzmień („Umbrella Beach”) i śpiewa niezrozumiale banalne teksty („Hello Seattle”). Bo Young nie tylko spóźnił się ze swoim pomysłem, ale zdecydował się przystosować wysmakowaną elektropopową estetykę do potrzeb przeciętnego amerykańskiego młodego słuchacza. Największym kuriozum jest chyba tutaj piosenka „Dental Care”, w której słodkim głosem śpiewa o problemach z utrzymaniem higieny ustnej i opisuje przygotowania do wizyty u dentysty. Nie lepiej jest też w przypadku „The Tip of the Iceberg”, gdzie nie ukrywa fascynacji tanecznymi produkcjami Armina van Buurena i w „The Bird and the Worm“ kojarzącej się z miałkim popem Maroon 5. Zresztą spójrzmy prawdzie w oczy - czy singiel „Fireflies", który wyniósł go na szczyty list przebojów, zapowiadała coś lepszego?

W tym całym zamieszaniu wokół Owl City najgorsze jest jednak to, że Adam Young znalazł się wśród piętnastu artystów w prestiżowym zestawieniu BBC Sound of 2010 i pewnie jeszcze nieraz usłyszymy o nim w tym roku.

Jacek Skolimowski
Źródło: dziennik.pl

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Najczęściej komentowane

«