Dziennik.plMuzyka

Poniedziałek, 21 maja 2012

Imieniny: Kryspina, Wiktora, Jana

Pogoda: Warszawa Dziś

temp. 38°C

Tony Allen: Afrobeat to reggae XXI wieku

2010-02-19 | Ostatnia aktualizacja: 21:42 | Komentarze: 0 | skomentuj

Jeśli ktoś nie słyszał nigdy Tony'ego Allena, to znaczy, że jeszcze niewiele wie o muzyce. Już dziś w warszawskim Palladium legendarny bębniarz, członek grupy Feli Kutiego wystąpi po raz pierwszy w Polsce. "Kultura" DGP rozmawiała z mistrzem afrobeatu.

Pogoda

POLSKA

Poniedziałek 2012-05-21

temp. min 6°C max. 30°C
opady: śladowe opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

Grasz na perkusji od ponad pół wieku i wciąż uchodzisz za jednego z najlepszych. Nie odczuwasz czasem już zmęczenia czy znużenia muzyką?

Tony Allen: To tak jakbyś mnie spytał, czy nie odczuwam znużenia życiem. Bo muzyka jest całym moim życiem, a gra na perkusji to dla mnie sposób na wyrażanie emocji. Tak jak każdy mój dzień jest inny, tak codziennie gram coś innego. Poznaję ludzi, słucham różnych płyt, jeżdżę po świecie, cały czas się uczę i rozwijam. Afrobeat właśnie wziął się z tej potrzeby ciągłego rozwoju, nie zatrzymywania się w miejscu i nie oglądania się za siebie. Lata mijają, dochodzą nowe doświadczenia, ale tamten temperament pozostał.


Czym zaimponowałeś Feli Kutiemu, że zatrudnił cię do zespołu i powiedział, że w całej Afryce nie ma drugiego takiego muzyka jak ty?

Chodziło o to, że w latach 60. w Afryce były dwie szkoły gry na perkusji. Albo grałeś typową lokalną muzykę rozrywkową high life, albo próbowałeś naśladować amerykańskich jazzmanów. Natomiast ja od razu doszedłem do wniosku, że nie ma sensu grać tak jak wszyscy albo konkurować z największymi perkusistami, bo nie mam z nimi żadnych szans. Postanowiłem połączyć te dwa style i po prostu stworzyć własny. W ten sposób stałem się konkurencją sam dla siebie.


Na czym dokładnie polegał ten twój oryginalny styl?

W muzyce afrykańskiej dotychczas nie grało się na hi-hacie, stał tylko obok perkusji zupełnie niepotrzebnie. Wiedziałem, że w Ameryce jest on jednak normalnie używany na scenie, do tego pozwala na inne akcentowanie rytmu i dodaje większej dynamiki. Może dzisiaj nie wydaje się to szczególnie odkrywcze, ale wtedy w klubach w Lagos naprawdę inni muzycy patrzyli na mnie ze zdziwieniem i pukali się w głowę. A później sami zaczęli mnie kopiować.


Miałeś wtedy mistrza perkusji albo pobierałeś u kogoś lekcje?

Pierwszym moim mistrzem był Gene Krupa, potem odkryłem Arta Blakeya, Elvina Jonesa i Maksa Roacha. Jedyne lekcje, jakie brałem, pochodziły z magazynu jazzowego „Downbeat”. W jednym numerze przypadkowo trafiłem na artykuł Roacha poświęcony właśnie używaniu hi-hatu i zacząłem ćwiczyć. A potem to już była czysta matematyka, nowe podziały rytmiczne i kolejne wzory groove'ów.

Rozmawiał Jacek Skolimowski
Źródło: dziennik.pl
1234następna »

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Najczęściej komentowane

«