Mocny start tygodnia chopinowskiego
Za sprawą Blechacza oraz Pogorelicia już na początek chopinowskiego tygodnia urodzinowego zderzą się dwie wizje młodości: dziewicza i pokornie tęskniąca ku dojrzałości oraz krnąbrna i niepoddająca się upływowi lat. Występy artystów 22 i 23 lutego zainaugurują świętowanie 200. rocznicy urodzin kompozytora.
- Polska chwali się Chopinem w Cannes
- Okęcie uczci Fryderyka Chopina na wesoło
- "Polacy nie kochają Chopina, oni go czczą"
- Chybiony ruchomy panteon chopinistyki
- Dwa koncerty Pogorelicia we Wrocławiu
- Eksperymentalni hiphopowcy na OFFie 2010
- Długie świętowanie urodzin Chopina
- Blechacz i Sinfonia Varsovia zagrają w Paryżu
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-21

temp. min 6°C max. 30°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
200. rocznica urodzin Chopina:
22 lutego, Filharmonia Narodowa w Warszawie - Rafał Blechacz
23 lutego, Filharmonia Narodowa w Warszawie - Ivo Pogorelić
To raczej 52-letni Chorwat uczyni zadość potocznym - tyleż romantycznym, ile pop-kulturowym - wyobrażeniom o młodości. Artystyczne szaleństwo Pogorelicia fascynowało i drażniło już 30 lat
temu, dzieląc opinię publiczną na zwolenników kontrowersyjnej decyzji jury X Konkursu Chopinowskiego oraz zbulwersowanych nią obrońców pianisty.
Pogorelić wiecznie młody
Jeszcze silniejsze emocje wywołały jednak powrót wielkiego przegranego do Polski w 2007 roku, jego nonszalancko swobodny występ na IV edycji festiwalu "Chopin i jego Europa" oraz spiskowe teorie na temat porażki sprzed ćwierćwiecza. Pogorelić deklarował chęć zakopania topora wojennego, jednak uparcie stawiał na swoim - za wszelką cenę, a czasem wbrew zdrowemu rozsądkowi. Bezkompromisowość i narcyzm łatwo było wybaczyć dwudziestolatkowi, zdecydowanie trudniej - artyście, który przeżył Chopina o ponad dekadę.
Mimo to trudno byłoby sobie wyobrazić urodzinowy tydzień bez jego udziału. Chyba dlatego, że szalony Chorwat doskonale ucieleśnia nasz ideał romantycznego bohatera, który wciąż odbija się echem w chopinowskiej mitologii.
Tymczasem zachowane dokumenty przekonują, że kompozytor niewiele miał wspólnego z tym stereotypem. Nie był ani tak ekstrawertyczny, ani tak... pozbawiony poczucia humoru. Ponoć osiągnął prawdziwe mistrzostwo w naśladowaniu i przedrzeźnianiu znanych postaci swojej epoki, a nie gardził też plebejskimi, knajpianymi żartami. Z drugiej strony jego styl estradowy odznaczał się wyjątkowym dla epoki wirtuozów skupieniem, ascetycznością oraz odpornością na wszelkie teatralne gesty. Z tego punktu widzenia w roli współczesnej inkarnacji Chopina zdecydowanie lepiej sprawdza się ugrzeczniony Blechacz niż prowokacyjny Pogorelić.
















































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!