Przedśmiertne tchnienie wybitnego barda
To było kwestią czasu, kiedy Johnny Cash odezwie się zza grobu. Z okazji 78. rocznicy jego urodzin (minie 26 lutego) ukazuje się "Ain't No Grave" - wybitna szósta część kultowej serii "American Recording", której edycja rozpoczęła się tuż przed śmiercią muzyka.
- Niepublikowany Johnny Cash już w lutym
- Ostatnie nagrania Johnny'ego Casha
- W testamencie zapiszesz co chcesz
- Tę płytę Johnny Cash nagrał u kresu sił
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-21

temp. min 6°C max. 30°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Ain’t No Grave"
Johnny Cash
Wyd. American/Lost Highway, 2010
Wydawało się, że wydany cztery lata temu album "A Hundred Highways" definitywnie zamknął ostatni etap twórczości Człowieka w Czerni. Tymczasem okazuje się, że producent
Rick Rubin wygrzebał z archiwum jeszcze kilka nieznanych utworów zarejestrowanych w domowym studiu artysty w Hendersonville na kilka miesięcy przed śmiercią. Trudno nie kryć zniesmaczenia tym,
że po siedmiu latach ktoś znów grzebie w grobie Johnny'ego Casha i próbuje dorobić się na schedzie po nim. Ale po zapoznaniu się z "Ain’t No Grave" wszelkie
wątpliwości mijają, bo dopiero z tą płytą misterium śmierci wielkiego barda Ameryki nabiera sensu.
Gdzie śmierci zwycięstwo
Tutaj w doborze utworów ani nie ma przypadków, ani znanych przebojów. Kluczem było osobiste podsumowanie życia artysty - spojrzenie z zadowoleniem w przeszłość, z nadzieją w przyszłość i ostateczne spisanie jego testamentu artystycznego. Tak jak na poprzednich wydawnictwach, ton nadaje tytułowa kompozycja "Ain’t No Grave (Gonna Hold This Body Down)" napisana przez religijnego śpiewaka Brata Claude’a Ely’ego, a na tę okazję zaaranżowana na gitarę akustyczną, elektroniczną, banjo, organy z żywo nabijanym rytmem i uderzeniami w dzwon. Na pierwszym planie oczywiście wciąż charakterystyczny baryton Casha, który śpiewa "Nie ma grobu, który mógłby zatrzymać moje ciało" i opisuje swoje zmartwychwstanie w otoczeniu aniołów. Równie mocne wrażenie w tym kontekście robi nieco spokojniejsza muzycznie, za to bardziej dostojna za sprawą kwartetu smyczkowego ballada "I Corinthians 15:55", w której cytatem z Biblii pyta: "O gdzież jest, o śmierci, twoje zwycięstwo? Gdzież jest, o śmierci, twój oścień?".
Ta płyta nie mogła ukazać się wcześniej - jest zbyt emocjonalna, szczera, żeby się nią dzielić ze słuchaczami za życia, a po jej nagraniu trudno powiedzieć coś więcej.

















































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!