Dziennik.plMuzyka

Czwartek, 16 lutego 2012

Imieniny: Danuty, Julianny, Daniela

Pogoda: Warszawa Dziś

temp. -4°C

Solowa płyta Muńka to wielkie podsumowanie

2010-03-17 | Ostatnia aktualizacja: 21:54 | Komentarze: 0 | skomentuj

Ukazała się solowa płyta Muńka Staszczyka. „Muniek” to udane podsumowanie kariery lidera grupy T.Love. Weterani polskiej sceny wolą nagrywać nikomu niewadzące albumy solo, niż mierzyć się z młodszymi artystami. Muniek sam się broni.

Pogoda

POLSKA

Czwartek 2012-02-16

temp. min -14°C max. 2°C
opady: niewielkie opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

Na płycie zatytułowanej "Muniek", przygotowanej we współpracy z Janem Benedkiem, nie ma rewolucji. Zygmunt Staszczyk pozostaje wierny sobie, choć szkoda, że prezentuje wciąż tak konserwatywne oblicze. Ale w tym jego urok. I jest to ostatnio chyba jedyny taki przypadek: polski wykonawca nagrywa płytę bezpieczną, ale nie idzie na układy z mainstreamem i nie obniża lotów.

Gdy zapowiadał wydanie solowej płyty, zarzekał się, że nie ma mowy o przejściu na drugą stronę mocy, czyli pisaniu modnych, tanecznych numerów, które miałyby przyciągnąć młodszych fanów.

Hiciory nie dla wszystkich

"Muniek" pokazuje, że mu się udało, a w dodatku i sentymentalne teksty, i muzyka wzmocniona elementami zawadiackiej ballady i folk-popowego country brzmią wiarygodnie. Co nie znaczy, że solowa płyta Muńka może się spodobać wszystkim, lecz o to chyba chodziło Muńkowi.

I od początku, od hiciorskiej, rock’n’rollowej "Tiny", przypominającej o początkach T.Love, przez waitsowski, hultajski song "Ring Dong" po nieoczekiwanego "Świętego" z wzruszającą melodią – Muniek trzyma się wiernie samego siebie sprzed lat, a jednocześnie umie nie przekroczyć wąskiej bariery kiczu.

Owszem, takie numery, jak autoironiczny, do szpiku rockowy "Stary Boy" czy zaśpiewana z Anną Marią Jopek ballada "Dzieje grzechu" to przeboje dla fanów, którzy z niejednego pieca chleb jedli i najczęściej wszystko smakuje im tak samo.

Ale jeśli Muniek umiejętnie balansuje między przeszłością (blues-rockowe "Hot Hot Hot" czy utrzymane w stylu ska "Njutella Marcella" z udziałem Kory) a autocytatami – dlaczego potępiać jego muzyczne wybory? To żadna rewolucja, jednak Staszczyk śpiewa i gra w stylu, który fajnie podsumowuje to, co w polskiej muzyce kiedyś było ważne. Podobnie jest z tekstami: w "Świętym" Muniek śpiewa: "ja stoję w klasie sam, chłopaki jednak płaczą" – to wymowne podsumowanie kilkudziesięciu lat kariery, choć szkoda, że nieugięty muzyk stracił ochotę do zrobienia czegoś odświeżającego.

Jego kolegom po fachu, Januszowi Panasewiczowi, Janowi Borysewiczowi i Maciejowi Maleńczukowi, którzy także niedawno wydali albumy solo, niestety nie udało się nawet utrzymać jego poziomu.

Czytaj dalej >>>

Anna Gromnicka
Źródło: Dziennik.pl
12następna »

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!
Walentynki w
Dziennik.pl Walentynki w Dziennik.pl

Najczęściej komentowane

«