Szefem całego zamieszania jest John Cale, współzałożyciel kultowych Velvetów i producent solowych płyt Nico.

"Na pomysł koncertu wpadłem dwa lata temu – zbliżały się jej 70. urodziny i pomyślałem, że to dobra okazja, żeby przypomnieć ludziom jej muzykę" – mówi Cale.

Wrocław to trzecie miejsce na świecie, po londyńskiej Royal Festival Hall i włoskiej Ferrarze, gdzie Cale’owi udało się zorganizować muzyczny hołd dla niemieckiej aktorki, modelki i wokalistki. We Wrocławiu prócz samego Cale’a, Lisy Gerrard i Soap & Skin, usłyszymy Marka Lanegana, Laetitię Sadier i Nicka Franglena z Lemon Jelly. Nie będzie utworów z pierwszej solowej płyty Nico "Chelsea Girl" (1967 r.), którą nagrała po odejściu z The Velvet Underground.

"Narzekała, że jest niezadowolona z tego albumu. Jej zdaniem był zbyt przesłodzony. Zależało mi, żeby podczas "Life Along the Borderline" pokazać Nico także jako utalentowaną kompozytorkę – dodaje John Cale.

Nie jest tajemnicą, że podczas współpracy Nico i Cale’a, który odpowiadał za jej cztery solowe krążki ("The Marble Index" – 1969 r., "Desertshore" – 1970 r., "The End" – 1973 r. i "Camera Obscura" – 1985 r.), nieraz dochodziło do awantur, jednak z żadnym innym producentem wokalistka nie była tak silnie związana.

"Kiedy usłyszałem ją po raz pierwszy, niespecjalnie przekonało mnie połączenie blondynki w zimnym opakowaniu, obdarzonej niskim głosem z mocnym niemieckim akcentem. Potem to się zmieniło. Wszystkich jednak od razu olśniewała urodą" – przyznaje artysta.

Najpierw olśniła Andy’ego Warhola, który, jako ówczesny menedżer The Velvet Underground, zaproponował, żeby Nico dołączyła do zespołu. Efekt tej współpracy – jedyny ich wspólny album – "The Velvet Underground & Nico" z 1967 r. – jest dziś uważany za jeden z najważniejszych krążków w historii muzyki rockowej. Mimo że wcześniej interesował się nią Bob Dylan, dopiero gdy wystąpiła z The Velvet Underground w nowojorskim The Dom – miejscu, w którym Andy Warhol organizował m.in. koncerty, wszyscy zaczęli o nią pytać. Czy materiału z któregoś z trzech koncertów będzie można posłuchać na płycie? "Na razie nie ma takich planów. Musiałby być albo kompilacją nagrań z trzech koncertów – brytyjskiego, włoskiego i polskiego, bo podczas każdego z nich skład muzyków jest trochę inny – albo zorganizuję w przyszłości następny koncert, podczas którego wystąpią wszyscy artyści, których zaproszę" – odpowiada artysta.