O nowej płycie Cypress Hill opowiada Sen Dog
Najwięksi imprezowicze sceny hiphopowej powracają po sześciu latach milczenia. Raper Sen Dog z Cypress Hill opowiada szczegółowo o nowej płycie, tekstach oraz tłumaczy, dlaczego hip-hop przestał być zabawny.
- The Residents wystąpią we Wrocławiu i Krakowie
- Kings Of Leon nagrywają nową płytę
- McFerrin ze zwycięzcą polskiego "Mam Talent"
- Kolejny numer Cypress Hill w sieci
- Twórca "Rewersu" kręci Gawlińskiego
- Internetowe utrapienie Jacka White'a
- Sex Pistols, Madonna i król Edward VIII
- Jeszcze masz szansę wystąpić w Jarocinie
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-21

temp. min 6°C max. 30°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
„Rise Up” to wasz pierwszy album od 6 lat. To pierwsza tak długa przerwa pomiędzy albumami w waszej karierze. Zwalniacie tempo?
Sen Dog: Ta wydłużona przerwa spowodowana była kilkoma poważnymi zmianami – przede wszystkim skończył się nasz wieloletni kontrakt z Sony, którego nie chcieliśmy przedłużać. Do tego doszła zmiana menedżera i roszady w zespole, dlatego nagranie albumu zabrało nam dwa razy więcej czasu, ale nowy album brzmi jak trzeba.
Na waszym nowym albumie jest sporo gości, m.in. Tom Morello, Mike Shinoda i Everlast. Jednak mnie bardziej interesuje Slash – przed wydaniem „Rise Up” mówiło się, że i on znajdzie się wśród waszych współpracowników, ale ostatecznie nie pojawił się na płycie. Co się stało?
Tak, nagraliśmy z nim jedną piosenkę, ale podczas ostatnich prac nad miksem okazało się, że nie możemy kupić praw do kilku sampli, których w niej użyliśmy, więc postanowiliśmy na razie zrezygnować z tego numeru. Zamierzamy jednak do niego wrócić. Może nagramy go jeszcze raz w lekko zmienionym aranżu i wydamy na jakiejś epce? Na razie to tylko plany.
Przygotowując się do tego wywiadu, przypomniałem sobie wasze klasyki z „Insane in the Membrane” i „Dr. Greenthumb” na czele i uderzyło mnie, jak wiele jest w nich zabawy. W porównaniu ze współczesnym napuszonym hip-hopem te numery wydają się czystą radością. Jak sądzisz, dlaczego dziś hip-hop jest taki poważny i nadęty?
Myślę, że to ma wiele wspólnego z wojną, jaką w latach 90. prowadziły ze sobą środowiska hiphopowe skupione na wschodnim i zachodnim wybrzeżu Ameryki. Wtedy każdy raper musiał się opowiedzieć po jakiejś stronie. I te podziały są widoczne do dziś. Artyści odgrodzili się od siebie, a to najgorsze, co muzyk może zrobić. Wielu z nich zapomniało, że hip-hop to muzyka rozrywkowa – zaczęli skupiać się na rapowaniu o pieniądzach i swoich mentalnych problemach, a ludzie chcą się bawić!
















































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!