Courtney Love i Hole wracają w wielkim stylu
Wdowa po Kurcie Cobainie wreszcie otrząsnęła się z narkotykowego zamroczenia, zebrała nowy skład zespołu Hole i nagrała najlepszą od dekady płytę.
- Wspaniały nowy album Rufusa Wainwrighta
- Kora w Jarocinie zagra piosenki Maanamu
- Polski koncert Pearl Jam na sprzedaż
- Trent Reznor z żoną prezentują swój nowy utwór
- Posłuchaj, jak Mike Patton śpiewa po włosku
- Scarlett Johansson chce znów śpiewać
- Półtorej godziny koncertowego Muse w sieci
- Posłuchaj Pogodno i spotkaj się z muzykami
- Święto hip-hopu w Warszawie już w ten weekend
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 3°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Może chciała udowodnić sobie i innym, że jeszcze potrafi robić muzykę, a może po prostu zrozumiała, że właśnie muzyka była najważniejsza w jej życiu? To w końcu ona była muzą Kurta Cobaina i wokalistką, której charakterystyczną manierę śpiewu naśladował. Więcej – była kobiecym głosem rockowej Ameryki lat 90., a świadectwem tego są takie przeboje Hole z tego czasu, jak „Doll Parts” czy „Softer, Softest”.
Ilu z czytelników kolorowych pism, w których pojawiają się zdjęcia naćpanej Courtney, pamięta dzisiaj, że drugi album Hole „Live Through This” z 1994 roku był jedną z najważniejszych płyt dekady? I że miał premierę zaledwie parę dni po tym, jak mąż Courtney, Kurt Cobain, zastrzelił się w ich domu w Seattle, co czyni samą Love tragiczną postacią?
Tak jak Kurt był głosem generacji „X” i rzecznikiem zbuntowanej młodzieży początku lat 90., tak Courtney była wzorem dla wokalistek. Możliwe, że Gwen Stefani, Pink czy Karen O. nie miałyby z kogo czerpać inspiracji, gdyby nie Love. Szokując, wpływała na śpiewające kobiety – brały z niej mnóstwo, począwszy od głosu i arogancji, a skończywszy na podwiązkach, gorsetach i diademach we włosach. Do teraz wiele niegrzecznych dziewczynek z gitarą kopiuje jej wyuzdany sceniczny image.
Ale dziś niewiele zostało z dawnej legendy i głosu Courtney. Hole nagrali jeszcze jeden dobry album – „Celebrity Skin” (1998), od którego rzężących gitarowych riffów jak z lat 70. i wydartego z gardła, rockowego wycia Love ciarki przechodziły, mimo że momentami był to mocno wygładzony rock. Nigdy już nie zrobili drugiego „Live Through This”, ale „Celebrity Skin” zdobył świetne recenzje i był ich najlepiej sprzedającym się albumem. A potem był koniec. Bo wdowa po Cobainie zaplątała się w narkotykowo- alkoholowe uzależnienia i skłóciła niemal ze wszystkimi.












































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!