Lekarz Michaela Jacksona: Prawda zwycięży
Do tej pory milczał, a w jego imieniu wypowiadali się prawnicy. Dopiero teraz - blisko dwa miesiące od śmierci Michaela Jacksona - doktor Conrad Murray po raz pierwszy publicznie zabrał głos. Podejrzewany o spowodowanie śmierci Króla Popu lekarz podziękował wszystkim, którzy udzielili mu wsparcia.
- Tak umierał Jackson
- Szare eminencje faszerują gwiazdy lekami
- Tajemnica śmierci Jacksona rozwiązana
- Michael Jackson żyje i ma się dobrze?
- Joe Jackson: Omer to syn Michaela
- Śmierć Jacksona początkiem wielkiej afery?
- Jackson jednak nie został zamordowany?
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 3°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Dziwne to wystąpienie. Choć na całym świecie mówi się, że to Murray mógł spowodować śmierć Michaela Jacksona, podając mu śmiertelną dawkę silnego leku, lekarz gwiazdora nie próbuje się tłumaczyć. Swoje minutowe przemówienie zaczyna od... podziękowań – wszystkim tym, którzy drogą e-mailową i telefoniczną udzielali mu wsparcia.
"Nagrałem to wideo, aby powiedzieć, że przez cały czas otrzymuję wasze wiadomości. One dają mi siłę i odwagę, by się nie poddawać" – powiedział. Sprawę śmierci Króla Popu Murray kwituje krótko: "Powiedziałem prawdę i wierzę, że prawda zwycięży".
Jak dotąd oficjalnie nikt nie postawił Murrayowi zarzutów, policja przeszukała już jednak jego gabinet w Houston i mieszkanie w Los Angeles.
To właśnie Murray był przy Jacksonie, gdy Król Popu stracił przytomność. Lekarz próbował go reanimować, bez skutku. Zaprzeczał, by podawał mu wcześniej jakieś leki.
p












































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!