Dziennik.plMuzyka

Poniedziałek, 21 maja 2012

Imieniny: Kryspina, Wiktora, Jana

Pogoda: Warszawa Dziś

temp. 38°C

Kult jest nie tylko kultowy, ale też kulturotwórczy

2007-10-13 | Ostatnia aktualizacja: 01:15 | Komentarze: 0 | skomentuj

Ćwierćwiecze zespołu Kult uzmysłowiło mi, że zespół Kazika Staszewskiego o dobre kilkanaście lat wyprzedził popularność słowa "kultowy". Przymiotnik ten w znaczeniu komercyjnym, zupełnie pozbawionym pierwotnego religijnego kontekstu, funkcjonuje w języku polskim zaledwie od dekady, grupa Staszewskiego - od 25 lat - pisze w DZIENNIKU kompozytor Jan Kanty Pawlukiewicz.

Pogoda

POLSKA

Poniedziałek 2012-05-21

temp. min 6°C max. 30°C
opady: śladowe opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

Nazwa Kult wpadła mi po raz pierwszy w oczy w latach 80. i została na lata. Muzyka rockowa nie jest moją mocną stroną, ale na ten szyld zwróciłem uwagę, bo wyraźnie różnił się od tych, jakie nosiły zespoły mojego pokolenia. Wtedy nazwy w rodzaju Niebiesko-Czarni czy Czerwone Gitary miały za zadanie radykalną kolorystyką odszarzyć peerelowską rzeczywistość. Kult był inny - krótki, wyrazisty, bezkompromisowy i autentyczny.

Jaka nazwa, taka muzyka. Kult niekonwencjonalnym językiem wyśpiewuje coś, co potem staje się głosem ludu. Podoba mi się sposób, w jaki Kazik sprowadza na ziemię polityków. Wypowiadając wyssane z palca obietnice, rządzący nie tylko manifestują, że nie mają nic wspólnego z rzeczywistością, ale też potwierdzają opinię, że ich niebywała wyobraźnia graniczy z kliniką psychiatryczną. Sławomir Mrożek w "Baltazarze" takie postawy opatrzył następującym komentarzem: "takiej osobie króliki na okrągło pierdolą się w głowie". Kazik jest bardziej parlamentarny, bo zamiast walić prosto między oczy ośmiesza, czego dowodem są choćby pamiętne: "Łysy jedzie do Moskwy", "Panie Waldku, pan się nie boi, czyli lewy czerwcowy" i mój ulubiony "Wałęsa, dawaj moje 100 milionów". Widzę i słyszę w tych utworach nawiązanie do tradycji krakowskiego Stańczyka, który w sposób dowcipny mówił bardzo poważne rzeczy.

Dla Kazika jednak kpina i śmiech to tylko jedna ścieżka działalności. Kult bywa oniryczny, np. w absolutnie genialnym "Baranku", gdzie trawestującą Mickiewiczowskie "Dziady" piosenkę Stanisława Staszewskiego gra zespół rockowy. Bywa jednak też całkiem serio, choćby w "Polsce", gdzie śpiewa, że w nocy na dworcu w Kutnie jest tak brzydko, że aż pękają oczy.

Kazik to muzyk niezwykle świadomy, który wie, o co mu chodzi. A nawet jeśli nie wie, to rozumie, że nie należy się zaskorupiać i obawiać zmian. Wielokrotnie więc zmieniał swoje emploi: w latach 80. był punkowcem i wskrzeszał tradycję rockowej psychodelii. Dekadę później przeszczepił na polski grunt muzykę rapową, śpiewał piosenki swojego ojca, songi Bertolda Brechta. Dziś balansując między gatunkami, kroczy własną artystyczną drogą. Zawsze jednak przede wszystkim jest sobą. Nawet kiedy na Przeglądzie Piosenki Aktorskiej śpiewał utwory Toma Waitsa, to brzmiały one nie jak covery, ale jego własne kompozycje. Na współczesnej estradzie to rzadki talent. Nie tylko w Polsce.

Ale fenomen Kultu to nie tylko teksty i muzyka, to również postawa Kazika. Z żelazną konsekwencją odrzucając kolejne nagrody i wyróżnienia, Staszewski wysyła wyraźne sygnały, że nie ma ochoty nie tylko schlebiać niczyim gustom, ale też w jakikolwiek sposób ograniczać swojej artystycznej wolności. Jeśli by przyjąć tezę, że większość popowych autorów, naśladując zachodnie trendy, pracuje - jak mawiam - w pracowni kserograficznej, to Staszewski wybiera atelier. On nie idzie na łatwiznę.

Dzięki swojej konsekwencji Kazik osiągnął pozycję, która uprawnia go do wygłaszania swoich obserwacji, często radykalnych, ale rzetelnych i prawdziwych. I właśnie dlatego Kazik znakomicie dociera do młodych, bo przecież lata płyną, a publiczność na koncertach Kultu wciąż jest w licealno-akademickim wieku burzy i naporu. I tu dochodzimy do drugiej, już nie kultowej, ale kulturotwórczej roli Kultu i Kazika, który od 25 lat nadaje ton polskiej muzyce rozrywkowej. Piosenki Staszewskiego wrosły w naszą świadomość społeczną i funkcjonują w niej na zasadzie cytatu nie tylko w języku młodych fanów, ale też całkiem dorosłych polityków i publicystów.

Źródło: dziennik.pl
12następna »

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Najczęściej komentowane

«