Dziennik.plMuzyka

Poniedziałek, 21 maja 2012

Imieniny: Kryspina, Wiktora, Jana

Pogoda: Warszawa Dziś

temp. 38°C

Spieszmy się kochać Tybet...

2007-10-13 | Ostatnia aktualizacja: 01:56 | Komentarze: 0 | skomentuj

Tom Waits, Kronos Quartet, Philip Glass i Anousha Shankar już pomogli tybetańskim mnichom prześladowanym przez chiński reżim. Teraz i ty możesz to zrobić, wzbogacając się o unikalną płytę "Healing The Divide".

Pogoda

POLSKA

Poniedziałek 2012-05-21

temp. min 6°C max. 30°C
opady: śladowe opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

Płyty niosące dobre słowo i pomoc dla tych zapomnianych mają z reguły jedną wadę - są nieznośnie patetyczne i królują na nich kiczowate gwiazdy popu trzymające się za ręce. "Healing The Divide: A Concert For Peace And Reconciliation" to chlubny wyjątek.

Szef Fundacji Healing The Divide Richard Gere wpadł na świetny pomysł. Na koncert charytatywny, z którego dochód przeznaczony jest na pomoc mnichom i zakonnicom wypędzonym z Tybetu, zaprosił tak niebanalnych wykonawców, jak Philip Glass, Gyoto Tantric Choir i Tom Waits. Strzałem w dziesiątkę okazał się ten ostatni, bo choć zaproszona Anousha Shankar zgrabnie czaruje tu sitarem, a Glass tradycyjnie hipnotyzuje transowymi pętlami, to ich konfekcyjnym występom daleko do prawdziwości muzycznych dramatów Waitsa.

Amerykanin z akompaniamentem doskonałego Kronos Quartet grał ponad godzinę, na płytę trafiło zaledwie cztery utwory, ale ich intensywność w zupełności rekompensuje ten niedostatek. Koncertowa wersja "God’s Away On Business" jest jeszcze bardziej mięsista niż oryginał z płyty "Blood Money" (2002). Waits charczy wściekle jak gruźlik żegnający się z tym światem, aż ocet sączy się ze słuchawek. Dodatkową atrakcją jest nigdy wcześniej nie publikowana ballada "Diamond In Your Mind", której finał Amerykanin wyśpiewuje wraz z publicznością.

Waits zadbał też o to, żeby nowojorskiego Lincoln Center nie wypełniła atmosfera typowej akcji charytatywnej, gdzie podniosłe hasła mieszają się z zakłamaniem bogatych gwiazd. Artysta co chwilę dowcipkuje (tylko jemu mogły ujść na sucho grubo ciosane żarty z samego Dalajlamy) i trzyma pogodny dystans do zacnej idei. "Z reguły nie zgadzam się na takie koncerty, ale w moim wieku trzeba zadbać o polisę na życie pozagrobowe" - chrypi w przerwach między utworami.

Marcin Staniszewski
Źródło: dziennik.pl
12następna »

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Najczęściej komentowane

«