Antybushowski rock
"War Stories" to nie kolejny owoc rozpolitykowanego, antybushowskiego rocka. To raport z prywatnych wojen 32-letniego Jamesa Lavelle’a - intymna opowieść o przyjaźniach i rozstaniach, którą można snuć w pubie w sobotnie popołudnie. Jej głównym bohaterem nie jest jednak lider i koordynator projektu UNKLE, ale hipnotyczne rytmy i koherentne, gitarowe riffy. I jedne, i drugie w lwiej części zaprogramowane w komputerze.
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-22

temp. min 9°C max. 30°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Lavelle bynajmniej nie jest dobrym wujkiem. To raczej idol wyrodny, który rozkochuje w swojej muzyce fanów, a potem zamiast odcinać kupony od swego sukcesu, równie często co współpracowników zmienia styl swoich kompozycji. Był już papieżem hip-hopu i trip-hopu ("Psyence Fiction", 1998) i apostołem muzyki elektronicznej ("Never Never Land", 2004). Wydana niedawno płyta „War Stories” jest dowodem olśnienia rockiem w jego najcięższej i najmodniejszej odmianie stoner. Wszystko dlatego, że jak powiedział kilka lat temu został DJ-em, dlatego nigdy nie był dość dobry ani w breakdance’ie, ani w graffiti.
Lavelle nie raz dawał już dowód, że jest za to mistrzem wykorzystywania zasobów ludzkich, a tych zwyczajowo może zazdrościć mu cały show biznes. Na płytach UNKLE śpiewali już Thom Yorke (Radiohead), Richard Ashcroft (podówczas jeszcze The Verve), Ian Brown (ex-Stone Ross) i Badly Drawn Boy, brytyjska inkarnacja Bruce’a Springsteena (tyle że osłuchanego w hip-hopie). Dziś za mikrofonem stanęli m.in.: Ian Astbury (The Cult), Jose Homme (Queens Of The Stone Age), Gavin Clark (Clayhill) oraz 3D (Massive Attack), który również odpowiada za projekt graficzny opasłej, 50-stronicowej książeczki do płyty. Jak twierdzi Lavelle, to właśnie 3D jest pomostem spinającym dzisiejsze i dawne brzmienie UNKLE. To jednak tylko półprawda (wszak Homme śpiewał już na "Never Never Land").
Półprawda jest słowem kluczem do "War Stories”, podobnie jak wcześniejsze albumy UNKLE płyty równie błyskotliwej, co nierównej. Podkreśla to doskonale drugi, instrumentalny krążek, który bezceremonialnie obnaża banał jednych i wysoki poziom komplikacji innych kompozycji. "15 - 10 lat temu dobry remis był w stanie sprzedać płytę", mówi Lavelle. "Dziś już nie. Nie mam zresztą pojęcia, co je sprzedaje". To kolejna kokieteria lidera UNKLE, który ma na koncie rewelacyjne własne interpretacje piosenek Massive Attack, Becka, Garbage i The Verve, a płytą "War Stories" nie tylko odnaleźć swoje miejsce na współczesnej scenie, ale też w branży fonograficznej.
Po rozwiązaniu niekorzystnego kontraktu z Universalem służyć temu ma powołanie do życia nowej firmy Surrender All, która prowadzi wielotorową działalność w branżach fonograficznej, odzieżowej i nagraniowej. Zgodnie z buddyjskim credo wytatuowanym na przedramieniu, po przełomach na polach sławy, sztuki miłości Lavelle czuje się dzieckiem, które zlizuje miód z ostrza noża. Właśnie dlatego w najbliższym czasie ma w planach pracę nad ścieżkami dźwiękowymi m.in. do dokumentu o Ablu Ferrarze i nowego filmu Davida Aronofsky’ego.











































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!