Eminem miał nagrać dobrą płytę - nie wyszło
Eminem sypie głowę popiołem i staje się nowym człowiekiem. Przynajmniej teoretycznie. Wpraktyce niewiele się zmieniło od wydanego pół roku temu „Relapse” „Recovery”, jak sama nazwa wskazuje, to kolejna płyta, dzięki której raper ma stanąć na nogi po kilkuletniej walce z nałogami, depresją i brakiem weny.
- Perfect Circle szykuje coś dla swoich fanów
- Peter Gabriel śpiewa Toma Waitsa
- Kora śpiewa o molestowaniu przez księdza
- Minął rok od śmierci Michaela Jacksona
- Ozzy Osbourne wreszcie nagrał świetną płytę
- Lamb of God z potrójną porcją muzyki
- Slash na żywo z Manchesteru - zamów już dziś
- Wkrótce posłuchamy muzyki Davida Lyncha
- Eminem pobił Lady Gagę
- Iron Maiden zniszczyło Eminema
- Eminem znów rządzi na Wyspach
- Eminem znów kłamie z Rihanną
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-22

temp. min 9°C max. 30°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Praca stała się receptą na wyjście z dołka, bo że Slim Shady nie próżnował, widać gołym okiem – 17 numerów na jednym albumie to rzadkość w dzisiejszych czasach. „Chciałem przeprosić wszystkich fanów. Nigdy więcej was nie zawiodę. Bądźmy szczerzy, mój poprzedni album był przeciętny, ale nie martwcie się, nie powtórzę tej pomyłki” - wyznaje skruszony Slim w singlowym „Not Afraid” z refrenem wyjętym rodem z repertuaru Take That albo Boyzone, podpartym fajansiarskimi smykami zapożyczonymi z twórczości znienawidzonego przez Eminema Moby’ego.
Tym samym staje się jasne, że obietnice rapera są płonne. Pierwotnie ten album miał być zatytułowany „Relapse 2” i szkoda, że Slim Shady nie zdecydował się na jego zachowanie, bo „Recovery” to de facto sequel poprzedniego albumu – równie rozwlekły i przewidywalny. Rozumiem, że ta płyta jest częścią rekonwalescencyjnego planu rapera, ale czy naprawdę musimy słuchać takich pasztetów jak „Going Through Changes” (ballada podlana odgłosami padającego deszczu) albo „Space Bound” (kolejna nijaka ogniskowa ballada).
Z drugiej strony trzeba przyznać, że Eminem nawija z większą ikrą i wściekłością niż pół roku temu, co chwilami pomaga się ocknąć słuchaczowi. Jest też kilka jajcarskich momentów, dzięki którym „Recovery” staje się znośniejszy. Z pewnością należy do nich „No Love” z gościnnym udziałem Lil’ Wayne’a, w którym muzycy wsamplowali fragment refrenu piosenki „What Is Love” Haddawaya. Zgadza się – tego Haddawaya – bożyszcza dyskotek z lat 90. Gdyby ten album zamiast 17 utworów miał siedem, nad którymi Slim popracowałby jeszcze parę miesięcy, może „Recovery” by się obronił.












































~LTD2010-12-23 20:14
Koleś widac ze wogule sie ***** nieznasz na rapie ta płyta jest genialna i ********** sie sprzedała w tych ********** czasach ... Eminem został okrzyknięty ojcem chcrzesnym hip hopu tak tez uwazają raperzy Lloyd Banks i Tony Yayo z formacji G-Unit . Jego kawałki wciaz dopinują a ty ********** ze płyta mu niewyszła załosny jestes ;/
~Cinderella man2010-10-04 15:23
Płyta Genialna !!
Marcin weź ty nie pisz reportażów na tematy których nie znasz...
Przemyśl to
Pozdrawiam
~klaudia2010-08-15 18:51
Moim zdaniem wyszłooo mu jest świetny szczególnie jego piosenki
!!!
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!