Zachwycający Chopin na Betonowcu
Interpretacje najpopularniejszych utworów Fryderyka Chopina na środku jeziora, wykonane przez niepokornych jazzmanów - koncert "Chopin na Betonowcu" organizowany w Szczecinie przez stowarzyszenie "Boogie Brain" zachwycił ponad 1300 osób, które na łodziach i statkach otaczających wrak niemieckiego betonowca w skupieniu słuchały muzyki mistrza.
- Ekskluzywny album "Chopin" wkrótce w sprzedaży
- Poszukiwacze zaginionego Chopina
- Fortepian Chopina jest w Wielkiej Brytanii
- Chopin z brązu stanął w Szanghaju
- Duszniki mekką wielbicieli Chopina
- Szczeciński festiwal walczy o europejską nagrodę
- Pozorny chaos u Bajzla
- Buraka Som Sistema i muzyka z miasta na festiwalu Boogie Brain
- Znany polski muzyk zatrzymany za napaść? Trwa akcja na rzecz jego uwolnienia
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-22

temp. min 9°C max. 30°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Ten pomysł od początku przykuwał uwagę oryginalnością i odwagą podejścia do tematu "Fryderyk Chopin". Świadczy o tym liczba biletów na statki białej floty, które w mig rozeszły się wśród melomanów, jak i liczba prywatnych łodzi, które w sobotę przed północą dotarły na środek Jeziora Dąbie. Tam, na otoczonej telebimami scenie, rozmieszczonej na wraku niemieckiego betonowca koncert rozpoczynało dwunastu artystów: czołówka jazzowa z Polski, jak Antoni Gralak – trąbka i tuba, Piotr Pawlak - gitara, Karol Pospieszalski - tuba, Tymon Tymański - kontrabas, których wsparli dwaj amerykańscy muzycy: perkusista Jim Black i saksofonista Chris Speed.
Najpopularniejsze tematy z utworów Chopina, m.in. interpretacja "Preludium e-moll", "Marszu żałobnego" czy "Etiudy Rewolucyjnej" idealnie komponowały się z panującą na wodzie kontemplacyjną atmosferą. I zachwyciły dosłownie wszystkich, którzy zdecydowali się spędzić wolny czas w tak niecodziennym otoczeniu. Niczym niezakłócony dźwięk bez przeszkód rozchodził się we wszystkie strony, docierając nawet do najdalej zakotwiczonych jednostek. Kadłub ostatniego na świecie zachowanego betonowego statku rozświetlał noc kolorami. Na telebimach przewijały się zdjęcia Chopina i inne wizualizacje.
Koncert wzbogaciła świetlna iluminacja perfekcyjnie zgrana z tempem i skalą dźwięku, a na sam koniec tego niezwykłego spektaklu, kiedy to zgasły wszystkie światła i projektory, z absolutnego mroku wyłonił się płonący żywym ogniem fortepian. Całość złożyła się na widowisko, którego jakość trudno przecenić. Konfrontacja klasyki z nowoczesnym i otwartym podejściem do grania muzyki okazała się być doznaniem absolutnym, spotęgowanym atmosferą otoczenia.
Nastrój udzielił się załogom kotwiczących wokół łodzi oraz pasażerom statków białej floty, na których podczas koncertu zamilkły dźwięki serwowane przez didżejów. Na jeziorze Dąbie pojawiło się około 150 jednostek pływających - szczecińskie statki pasażerskie "Odra Queen", "Peene Queen" i "Dziewanna" niemieckie oldtimery biorące udział w Dniach Odry, prywatne jachty oraz pojedyncze kajaki.

















































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!