Maszyna do śpiewania
Pop nie musi być plastikowy, wtórny i przewidywalny. Przekonuje o tym Florence And The Machine. Ekskluzywne wydanie pierwszej płyty Brytyjki i jej zespołu już w sklepach.
- Koncert Florence + The Machine wyprzedany
- Sting w spódnicy
- Oni wystąpią przed Florence + The Machine
- Lady GaGa zdominowała BRIT Awards 2010
- Gala BRITs zapowiada się bardzo kobieco
- Oto największe koncertowe hity 2010 roku
- O tych artystach będzie głośno w 2010 r.
- Florence and The Machine w Polsce!
- Florence, godna następczyni Kate Bush
- Duffy zdominowała Brit Awards
- Smolik żywo, a spokojnie
- Nowy pop na nowy wiek
- A gdyby tak zaistnieć na ekranie
- Ogłoszono nominacje do Brit Awards 2011
- To nie plotka - Kate Bush nagrywa płytę
- Patti Smith pisze kryminał
- Florence zamiast Dido
- Robin Gibb z hitami Bee Gees w Warszawie
- Florence And The Machine nagrywa w Abbey Road
- Kolejne gwiazdy Selectora
- Robin Gibb potwierdził występ w Warszawie
- Kate Bush na żywo – po raz pierwszy od 30 lat
- Syn Kate Bush programem komputerowym
- Ogłoszono nominacje do prestiżowych Mercury Prize
- The Horrors widzą teraz wszystko
- The Horrors zabrali, co najlepsze od Beyoncé
- The Horrors i Patrick Wolf w jednym pakiecie
- Fatboy Slim nie chce słuchać o reaktywacji kultowego zespołu
-
Wręczono prestiżowe Mercury Prize 2011
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-05-23

temp. min 8°C max. 28°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
To objawienie zastygłego, plastikowego i podporządkowanego Lady Gadze kobiecego popu. Od początku kariery, przy każdym możliwym tekście o rudowłosej Brytyjce powtarzane jest określenie Florence jako nieślubnego dziecka Kate Bush. To tyleż trafne, co nie w pełni oddające jej pomysł na muzykę. To Bush może się od niej uczyć, jak mroczne historie opowiadać w bajkowy sposób. Wokal Bush bywa momentami nieznośnie krzykliwy, niczym głosik Maurice’a Gibba z Bee Gees. Florence, bawiąc się swoim głosem, koi, nawet krzycząc.
– Chciałabym, żeby moja muzyka brzmiała jak upadek z drzewa lub wysokiego budynku albo wessanie w głąb oceanu, gdzie nie można złapać tchu – mówiła Florence. Jej pierwsza płyta "Lungs" mogłaby stać się soundtrackiem do dramatu kręconego w bajkowym świecie hobbitów w Shire. Głos Florence jest momentami delikatny jak wokal Elizabeth Fraser z Cocteau Twins, by później przerodzić się w piskliwy krzyk. Brytyjka potrafi zaśpiewać jak folkowa hipiska, kobieca wersja Nicka Cave’a. Umie krzyczeć, ale gdy trzeba, zniża głos i szepce, niemal recytuje.






















































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!