W zeszłym roku wszystkie inne koncerty przyćmił pierwszy polski występy Madonny. Przynajmniej jeśli chodzi o spektakl, nie było go w stanie przebić nic. Aż do dzisiaj, bo występ Lady GaGi na pewno będzie bardziej spektakularny. GaGa mogłaby zresztą mieć na drugie imię "spektakularna". Od czasu, kiedy porzuciła pisanie dla innych wokalistek (Fergie, Britney Spears) i zaczęła pracować na własny rachunek, wszystko, czego się dotyka, zamienia w złoto i wszystko jest naj. Takie są też jej koncerty.

Podczas występów w ramach trasy "Monster Ball Tour" GaGa kilkukrotnie zmienia stroje, fryzury i scenografię. Raz jest aniołem, by później przeistoczyć się w sexy wampa, tancerkę z Moulin Rouge i księżniczkę walczącą z potworami. Na scenie przypominającej diament nie brakuje też poprzebieranych tancerzy. – To będzie prawdziwie artystyczne doświadczenie, jakiego wcześniej nie było – zapowiadała przed trasą GaGa, nazywając ją operą pop-electro.


Pięcioaktowy koncert oszołamia rozmachem, tempem i światłami. Trafnie nazwali go na forum fani: to jak impreza rave, której gospodarzem jest szatan. W setliście wszystkie największe przeboje: "Just Dance", "The Fame", "Telephone", "Alejandro", "Poker Face" i na finał "Bad Romance".

Skoro GaGa potrafi nawet na koncercie na zaproszenie królowej Elżbiety przebrać się w lateksowe ubranie i strzelać sutkami, to nietrudno sobie wyobrazić, że podczas regularnych występów hamulce dotyczące strojów i zachowania są jej obce. 

Widząc ją na scenie, bez trudu można zarzucić jej kopiowanie wszystkiego i wszystkich – od Madonny (stroje, tancerze), przez Abbę (klimat disco), po Marilyn Mansona (lateks, krew). Jednak to, co widzieliśmy podczas ich koncertów, GaGa przebija kilkukrotnie.

Oby tylko ten przepych się szybko nie przejadł i nie było po jej występie takiego wrażenia jak po koncercie Madonny. Najpierw uśmiech rozkoszy, a później pustka i wrażenie szybkiego teledysku, z którego pamiętamy tylko, że było wszystkiego bardzo dużo, ale nic nie potrafimy powiedzieć o zawartości.

LADY GAGA | Gdańsk/Sopot, Ergo Arena | 26 listopada