Medal za zaskakujące dźwięki?
Sean Combs powołał do życia zespół Diddy-Dirty Money. Przy pomocy zaproszonych gwiazd hip-hopu chciał stworzyć nowy taneczny styl.
- Diddy ściga przestępców na Hawajach
- Gwiazdy i ich walentynki z piekła rodem
- Rozstania, o których nie możemy przestać plotkować
- Czekam na śmierć kompaktów
- Kanye West wrogiem Kobe Bryanta
- Kanye West remiksuje Justina Biebera
- Elton John kocha Kanye Westa
- Jay-Z pachnie pieniędzmi
- Zapracowany Kanye West
- Ogłoszono nominacje do Brit Awards 2011
- Diddy zagra nawet za darmo
- Nie będzie Amy Winehouse, będzie Grace Jones
- Grace Jones z siłą dubowego huraganu
- The Smashing Pumpkins w trzynastu odsłonach
- Nadchodzi godzina próby dla The Smashing Pumpkins
- The Smashing Pumpkins wznawia dawne dzieła
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-05-23

temp. min 8°C max. 28°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Diddy-Dirty Money obok rapera tworzą piosenkarka Dawn Richard znana z zespołu Danity Kane oraz Kalenna Harper, która pisała piosenki dla Arethy Franklin i Pussycat Dolls. W wywiadach przed wydaniem płyty Diddy twierdził, że łącząc hip-hop, funk i techno chciał stworzyć nowy gatunek "train music", przy którym mają się bawić następne pokolenia klubowiczów. To rytmiczny, agresywny styl oparty na przebojowej melodii, którą co jakiś czas przebijają zaskakujące dźwięki.
Płyta "Last Train to Paris" jest doskonałym przykładem tego, że Diddy równie dobrze czuje się jako biznesmen siedzący za biurkiem (ma m.in. swoją linię ubrań i perfumy) i jako muzyk za konsolą z mikrofonem w ręku. Albumem "Last Train to Paris" przypomina, że wciąż doskonale rapuje, wie, jak nowocześnie wyprodukować płytę i ją sprzedać.
Album zapowiadana była już rok temu. Diddy czekał z jej opublikowaniem, podgrzewając atmosferę ujawnianiem kolejnych nazwisk gości z muzycznego topu, którzy pojawią się na płycie. Jego pewność co do tego, że nagrał ważną płytę, wcale nie dziwi. Jest przecież trzykrotnym zdobywcą Grammy, współpracował ze Smashing Pumpkins, Stingiem, Arethą Franklin i Jayem-Z.
Buńczuczne zapowiedzi i tabun gwiazd – prosty sposób na rozgłos – nie dawały „Last Train to Paris” wielkich nadziei. Jednak już po pierwszym przesłuchaniu tego bardzo długiego albumu – 16 utworów – muzyczna opowieść Seana wciąga. Do tego, co już gdzieś słyszeliśmy, na przykład retro electrobitów („Shades”) czy prostej ballady r’n’b („Loving You No More”), Diddy i spółka dorabiają bowiem nieprzewidywalność.


















































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!