Marianne Faithfull: Autoportret dla wrażliwców
Marianne Faithfull ma 64 lata i imponujące artystyczne CV. Ma też na tyle dużo odwagi, żeby na płycie "Horses and High Heels" poszukać nowej siebie.
- Faithfull i Rhys-Meyers razem w dramacie
- Marianne Faithfull i Philip Glass na jubileuszu Solidarności
- Marianne Faithfull: Chroni mnie tajemnicza siła
- Co potrafisz poświęcić?
- Prawie wszystko na sprzedaż. Powrót Gang of Four
- "Kardashian? Głupia, stara dz***a!"
- Dr House nie przeszkodzi księciu Williamowi
- 173 single The Rolling Stones. Gratka dla fanów
- John Porter: Wracam na stare śmiecie
- Jagger nagrywa solową płytę. Brat się wygadał...
- John Porter: Power od blondynek
- Nie będzie filmu Micka Jaggera
- Rufus Wainwright podsumowuje kompleksowo
- Wybrano odtwórcę roli B.B. Kinga
- Rufus zatańczy z Markiem Ronsonem
- Morrissey dwa razy w Polsce
- Morrissey potrafi wkurzyć i oczarować
- Wredny Keith Richards w kinie
- Helena Bonham Carter niegrzeczną bibliotekarką Rufusa Wainwrighta
-
Wielkie show dla Solidarności
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-05-23

temp. min 8°C max. 28°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Tytułowe "konie i wysokie obcasy" to tylko pretekst. Tak naprawdę Marianne Faithfull nie żyje wyłącznie najnowszym katalogiem Manola Blahnika i wspomnieniem, jak to przed laty napisała dla Rolling Stonesów przebój "Wild Horses". A płyta mogłaby z powodzeniem mieć tytuł "Marianne Faithfull, lat 64", bo jest rodzajem muzycznego autoportretu. Po pokonaniu raka Faithfull definitywnie przewartościowała swój świat. Zdrowo je, nie pije i nie zażywa, a jej jedynymi nałogami są papierosy i wizyty w Tate Modern. Najważniejsze jednak, że jest szczęśliwa, co do tej pory się nie zdarzało często.
W latach 60. i 70. piła za czworo i zażywała połowę tablicy Mendelejewa. Potem zapłaciła za to fortuną, zdrowiem i anielskim głosem. Uporządkowane życie i szczęście może się wydawać dla niej stanem nienaturalnym. A jednak. Faithfull swoim niskim, chrapliwym tonem gwiżdże na oczekiwania fanów i na reguły rządzące przemysłem rozrywkowym. Przez to wprawdzie od lat nie nagrała żadnego spektakularnego hitu, ale pozostała jedną z ostatnich w branży artystek, która nie zajmuje się wyłącznie śpiewaniem.
Po aktorskim sukcesie w filmie "Irina Palm" (2007) więcej gra w teatrze (ostatnio głównie interpretuje sonety Szekspira), pisze. Imponuje lista muzyków, którzy współpracowali z nią w ostatnich latach: Nick Cave, Morrissey, Damon Albarn, Rufus Wainwright oraz kumpel z dawnych lat Keith Richards.

















































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!