Można im wiele zarzucić. Mieli znacznie łatwiejszy start niż większość debiutujących zespołów, bo wypromowali się sami dzięki internetowi. Szybko stali się pupilkami brytyjskiej prasy, która do dziś nie napisała o nich złego słowa. Banda 20-letnich chłopaków z Sheffield pojawiła się we właściwym miejscu i czasie, kiedy Brytyjczycy mieli dosyć rockandrollowej gwiazdorki w wykonaniu The Libertines. Potrzebowali w muzyce melodyjnych piosenek i niewydumanych tekstów. Pięć lat po bestsellerowym albumie "Whatever People Say I Am, That’s What I’m Not" jednego nie można zarzucić Arctic Monkeys – mimo oszałamiającego sukcesu wciąż nie osiedli na laurach. Właśnie ukazuje się ich czwarty, bardzo solidny krążek.

Dwa pierwsze single "Brick By Trick" i "Don’t Sit Down ‘Cause I’ve Moved Your Chair" co prawda zapowiadały kolejny ciężki i mocno psychodeliczny rockowy album w stylu przedostatniego "Humbug" – ale bez obaw. Tym razem Alex Turner zabrał swoją ekipę nie do posiadłości Josha Homme’a na pustyni Mojave, ale do legendarnego studia Sound City w Los Angeles, a za stołem mikserskim usiadł ich wcześniejszy producent James Ford. Po pierwsze żeby pokazać, że wciąż zapatrzeni są w Amerykę i chcą brzmieć jak ich ulubione zespoły stamtąd: The Cramps, The Stooges, Pixies, Nir-vana, Queens Of The Stone Age. Po drugie żeby przypomnieć sobie, jak się nagrywa piosenki w stylu The Smiths czy The Jam, których oczekują od nich przecież brytyjscy fani. To specjalnie dla nich powstało chociażby "Black Treacle” ze spokojnym rytmem na cztery, pięcioma akordami i chwytliwym refrenem zaśpiewanym chórem przez cały zespół czy równie melodyjne tytułowe "Suck It and See", które momentami kojarzy się z The Stone Roses, co oczywiście gwarantuje sukces na listach przebojów tego lata. Jeśli Brytyjczycy narzekali w zeszłym roku na brak dobrych gitarowych piosenek, teraz będą mogli tylko marudzić na nadmiar Arctic Monkeys w rozgłośniach radiowych.


Dowodem na to, że wraca stare dobre Arctic Monkeys, a raczej starsze i lepsze, jest nie tylko wyraźna zmiana image’u – chłopaki ścięli długie włosy, zgolili brody i przestali udawać starszych, niż na to wyglądają. Zmiany słychać również w ich muzyce, szczególnie w grze gitarzysty Jamiego Cooka. W "Library Pictures" brzmi mocno, soczyście, gra na przesterze i pozwala sobie pod koniec na ognistą solówkę. Znów w "Reckless Serenade" gra delikatnie, harmonijnie, bez żadnych szaleństw. A motorem napędowym jest Matt Helders, których nawet w spokojnej balladzie "Love Is a Laserquest" nie nudzi się za perkusją. Co z liderem zespołu Aleksem Turnerem? Młodzieńczej chrypki, zadziorności i nieokrzesanego charakteru pozbył się przy okazji retropopowego projektu The Last Shadow Puppets. Śpiewa czysto, profesjonalnie, ale ciągle z charyzmą, a kiedy trzeba to i dosyć wzruszająco. Rozczarowują tylko nieco teksty, które czasem sprawiają wrażenie wydumanych lub nonsensownych. W wywiadach artysta mówi, że wzorem jest dla niego Bob Dylan i tak jak on chce się bawić dźwiękiem słów, skojarzeniami i z przymrużeniem oka wymyślać metafory. Niestety kiedy śpiewa: "Pocałuj błyskawicę i powiedz, jak smakuje/Ćwicz ciosy karate, jadąc na rolkach/Tańcz macarenę na legowisku diabła/Tylko nie próbuj siadać, bo przesunąłem twoje krzesło", i w refrenie powtarza "yeah-yeah-yeah", to pachnie to grafomaństwem. A bardziej dosłowne historie damsko-męskie nie są tak dobrze napisane jak niegdyś "When the Sun Goes Down" czy "Fluorescent Adolescent".

Mimo tych drobnych niedogodności "Suck It and See" słucha się dobrze i śmiało można go uznać za drugi najbardziej udany krążek w dorobku Arctic. Dla porównania: hołubieni przez Amerykanów The Strokes potrzebowali dziesięciu lat, żeby nagrać cztery albumy, a ich najnowszy "Angles" po raz kolejny okazał się zwykłą fuszerką. Tymczasem Brytyjczycy pokonali syndrom drugiej płyty, a także w pełni wykorzystali szansę daną im przez media i wytwórnię. Nie muszą budować swojej pozycji, tkwiąc w cieniu głośnego debiutu ani obrzucając błotem inne kapele. U nich muzyka jak na razie broni się sama, a to dzisiaj rzadkość.

ARCTIC MONKEYS | Suck It and See | Domino/iSound