W serwisie społecznościowym Facebook pojawiła się informacja o zatrzymaniu przez policję muzyka. "Tymon Tymański został dzisiaj zatrzymany w Gdańsku za rzekome dokonanie napaści na przechodniów. W rzeczywistości został najpierw zaczepiony przez czterech mężczyzn, a następnie wywiązała się między nimi bójka. Policja zatrzymała go, a napastników spisała i puściła wolno. To na pewno jakaś pomyłka" - czytamy w notce na Facebooku.

"Mamy świadomość, iż poprzez swoje teksty czy niektóre wypowiedziane zdania mógł komuś zaleźć za skórę, ale przecież żyjemy w kraju gdzie każdy ma prawo do wolności słowa! Jeśli tylko dowiemy się czegoś więcej, będziemy Was od razu informować! Szykujemy akcję protestacyjną. Szukamy świadków, którzy w środę 3 sierpnia ok. godz 19 byli w okolicach okolicy Jaśkowej i Batorego w Gdańsku. Prosimy, rozpowszechniajcie tę wiadomość żeby pomóc Tymonowi, przecież on jest niewinny.
Pomóżcie zrobić hałas!"

Sęk w tym, że policja w Gdańsku nic o tym rzekomym zatrzymaniu nie wie. Funkcjonariusz z wydziału prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku powiedział nam,  że Tymański nie został zatrzymany, a akcja na Facebooku to najwyraźniej happening.