Czy fani pokochają nową płytę Roxette?
Sukcesy sprzed dwudziestu lat sprawiły, że członkom duetu Roxette pieniędzy powinno starczyć jeszcze na bardzo, bardzo długo. Prawdopodobnie więc to nie pobudki finansowe kierowały Perem Gesslem i Marie Fredriksson, gdy zdecydowali się na nagranie płyty po dziesięciu latach przerwy.
- Lady GaGa jest mężczyzną
- Christina i Adam ruszają się jak Mick Jagger
- Posłuchaj Illusion po dziesięciu latach
- Gwiazda oskarżona o poniżanie swoich pracowików
- Jak to sobie wyobraża David Guetta?
- Roxette znów wystąpi w Polsce
- Od Górniak do Roxette, czyli "333 pop-kultowe rzeczy... PRL" w jednym
- Roxette podróżuje z nową płytą
-
Primal Scream gwiazdą Off Festivalu
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-05-24

temp. min 8°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Niestety powodem tym nie jest też nawrót wielkiej formy. Słuchanie "Charm School" nie dostarczyło mi w zasadzie żadnej przyjemności. Od początku materiału czuć, że Szwedzi nie chcą ani trochę odciąć się od tego, co nagrywali kiedyś, ale brakuje im świeżości i pomysłów na nagranie, które dorównałyby klasą oraz przebojowością niezapomnianym "The Look" czy "Joyride".
Otwierające album "Way Out" próbuje być takim starym - nowym Roxette, ale nie budzi w zasadzie żadnych emocji. Nieźle wypada "She's Got Nothing On (But The Radio)", jednak za mało w nim przebojowości, hitowego potencjału, aby odnaleźć miejsce na listach.
Kilka spokojniejszych, bardziej balladowych piosenek nie porusza. Więcej w nich nudy i sennego nastroju aniżeli pobudzenia do refleksji, rzeczywistego poruszenia. Jedynie "Big Black Cadillac" oraz "Only When I Dream" jako tako się bronią i chociaż na chwilę przypominają nam, dlaczego właśnie im kiedyś się udało. To jednak stanowczo za mało, aby czuć satysfakcję ze słuchania płyty.
"Charm School" potwierdza tezę, że powroty po latach w większości są niewypałami. Jeśli artyści, którzy kiedyś potrafili na jednym albumie umieścić po pięć, sześć międzynarodowych przebojów, nie są tym razem w stanie umieścić nawet jednego hitu, coś jest nie tak. Zresztą pomijając nawet potencjał singlowy, niespecjalnie jest na płycie cokolwiek do wyróżnienia pod względem artystycznym. Pop poszedł przez dwadzieścia lat do przodu, a Roxette zatrzymali się w miejscu i nie mają nam nic nowego do zaoferowania.
Podejrzewam, że nawet wierni fani zespołu będą mocno zawiedzeni.





















































~WIERNA FANKA ROXETTE2011-08-11 21:26
ROXETTE JEST SUPER PLYTA REWELACYJNA A KONCERT BYL BOSKI CZEKAM NA POWTORNY KONCERT W 2012 DUZO ZDROWIA DLA MARIE DALA CZADU W WARSZAWIE SLUCHAM ICH OD 1989 MARZENIA SIE SPELNIAJA
~krzysiek2011-08-11 17:35
nie wszyscy czekają na "pop który poszedł do przodu" ... czasami miło usłyszeć coś w "starym" stylu i chyba na to czekali starzy;) fani.
nie mówi się i nie pisze "ZE słuchania" -ort ! - ze słuchania brzmi jak "ze wsi"
- ale może "ze wsi" pochodzi autor recenzji ...
~Rysio2011-08-10 22:53
kapitalna płyta! CAŁA!
~TD2011-08-10 21:58
O tym, że autor nie wie o czym pisze najlepiej świadczy fragment: "Nieźle wypada "She's Got Nothing On (But The Radio)", jednak za mało w nim przebojowości, hitowego potencjału, aby odnaleźć miejsce na listach." - akurat tak się stało, że utwór znakomicie sobie na listach radził... Bez obrazy szanowny autorze - ale posługując się Twoją własną stylistyką podsumuję tą recenzję stwierdzeniem, iż jak widać niektórzy jeszcze nie zarobili zbyt dużo pieniędzy, że piszą byle co, byle by tylko cokolwiek zarobić.
~Jul.S2011-08-10 21:24
Przede wszystkim ta "recenzja" nie jest obiektywna, jak tylko przeczytałam pierwsze zdanie, pomyślałam, ze autor nie jest pozytywnie nastawiony do zespołu Roxette. Wiadomo, czas leci, a jak widać, ten zespół nie zaczął nam nagrywać kiczowatych piosenek do dźwięków syntezatora. A zdanie "Podejrzewam, że nawet wierni fani zespołu będą mocno zawiedzeni." jest błędne. Wierni fani nie są zawiedzeni, bo jeśli ktoś jest tym właśnie tym wiernym fanem, to ucieszył się tej płyty, i jakoś słucha jej od lutego, i nie narzeka. Oczywiście, każdy może mieć własną opinię i rozumiem, że autorowi artykułu płyta się nie spodobała. I nie musi! Jednak na przyszłość radzę Autorowi napisać coś bardziej obiektywnego.
Wydaję mi się, że autor nie słyszał o koncercie, którego nie trzeba było reklamować bo bilety się rozeszły bardzo szybko.
Pozdrawiam
~Arti2011-08-10 20:05
ten facet to czubek i tyle na temat płyta nie porusza jego wola niech właczy sobie gage to moze sie poruszy a od roxette niech sie odwali !!!
~Andrzej2011-08-10 19:39
Autor nie bardzo wie co pisze... Jeśli ktoś liczył, że Roxette nagle zaczną nagrywać tandetny pop to się pomylił. Na przestrzeni lat muzyka Roxette zawsze była dość zróżnicowana, utwory pop rock jak i wręcz pop/disco czasem. Płyta jest bardzo dobra tylko ogólny trend jest taki, żeby bardziej promować młodszych artystów... nie koniecznie lepszych - delikatnie mówiąc... Płyta jest nagrana w stylu "klasycznego Roxette" a jednocześnie w żaden sposób nie trąci myszką, słucha się jej z przyjemnością. Gdyby odcięli się całkowicie od swojej wcześniejszej twórczości to co mają nagrywać, disco polo? Paranoja. każdy szanujący się artysta ma swój styl, który ciągle ewoluuje, rozwija się, tak zawsze było z Roxette. Po prostu - pop z klasą.
~Mac822011-08-10 13:05
Płyta jest nagrana w dobrym starym stylu Roxette, a to że pop poszedł do przodu to nie znaczy wcale że w dobrym kierunku. To że zespół właśnie w tym plastikowym kierunku nie poszedł sprawiło że recenzent utarł im nosa. NIe zgadzam się, piękne jest właśnie to że Roxette nie upodobnili się do tej papki muzycznej która nas atakuje z każdej strony i stworzyli album do którego mi osobiście chce sie wracać. A to że nie jest na listach przebojów ? I co z tego ?
~Antyubecja2011-08-10 11:44
No właśnie... Roxette nie wydało mejnstrimowej papki dla dzieci internetu, więc trzeba im nosa utrzeć. Przecież POP poszedł do przodu, a płyta wydana musi być kopalnią przebojów i mennicą szwedzkiej korony. Na świecie nie ma już ludzi, którzy by chcieli tego słuchać, więc wszystkim wykupującym na pniu bilety na koncerty coś się zwyczajnie pomyliło... Otóż nie. Płyta nie musi być przebojowa, bo i owa przebojowość to żaden wyznacznik muzycznej jakości. Podpowiem jednak, że jakaś piosenka z tej płyty poważnie powalczyła na listach przebojów. Ktoś, komu wydaje się, że album musi przynosić krociowe zyski, być bezlitośnie targanym z sieci, a single z niego stawać się rychło dzwonkami telefonów komórkowych nastolatków- nie ma bladego pojęcia o czym pisze.
Płyta nie jest zapewne ani najgorszą, ani najlepszą w karierze duetu, ale fani cieszą się, że w ogóle powstała, cieszą się, że wokalistka wróciła po arcyciężkiej chorobie, cieszą się, że ich ulubieńcy nie ubierają się w plastry wołowiny. Co więcej, fani czekają już na kolejny studyjny album, bo tego recenzowanego słuchają od pół roku... taki to na czasie zlepek słów. gdyby autor nie wiedział, to koncert w Warszawie był - piszę z troską, bo skoro go nie nie reklamowano nachalnie, to mogło to autorowi umknąć...
~Robert2011-08-10 10:06
Zgadzam się z Patrycją. Recenzja jest mocno spóźniona i nieobiektywna. Przecież Roxette promuje album koncertami - byli również w Polsce i jakoś bilety szybko się wyprzedają, bez większej reklamy... To chyba mówi samo za siebie...
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!