Jesteś postrzegany jako bardzo pozytywna postać polskiego hip hopu. Jednak twoja najnowsza płyta, "Mezoteryka" wcale nie jest taka radosna. Co się zmieniło?

Mezo: Ta płyta jest bardziej refleksyjna, bardziej dojrzała, osadzona na cięższych bitach... Jestem na takim etapie w moim życiu - mam prawie trzydzieści lat - że chyba wyleczyłem się z naiwnego optymizmu i pozostając sobą, czyli człowiekiem otwartym i pozytywnym, nagrałem płytę trochę bardziej poważną, cięższą, może smutną.

Skąd smutek u tak radosnego człowieka?

Może smutek to złe określenie, bardziej refleksja nad życiem. Płytę promuje singiel zatytułowany "Kryzys" i już sam tytuł nie kojarzy się z czymś przyjemnym. To, co tworzę wynika z moich przeżyć osobistych, które staram się przenosić na uniwersalne treści. Ale "Mezoteryka" nie jest tylko o tych gorszych stronach życia. Drugim singlem promującym album będzie kawałek "Życie jest piękne" - jest to co prawda utwór smutny, jeśli chodzi o nastrój, ale za to z bardzo pozytywnym tekstem.

W swoich tekstach często zachęcasz młodych ludzi do nauki, inwestycji w siebie, wiary we własne możliwości. Skąd u ciebie takie moralizatorskie zapędy?

Może mam jakąś pedagogiczną nutę w charakterze? Może dlatego, że przesłaniem tego, co robię jest motywowanie ludzi, a żeby to zrobić trzeba czasami powiedzieć, co uważam za słuszne. Czytam też trochę książek, które mają nastrajać pozytywnie i później staram się coś z nich zawrzeć we własnych tekstach.

Na "Mezoteryce" poza twoim głosem słychać innych raperów, jest m.in. Liber, Doniu i twój producent Tabb. Jak wyglądają stosunki między hiphopowcami?

Hip-hopowy świat jest dosyć zantagonizowany. Wynika to z tego, że popularne są w tym środowisku tzw. beefy, czyli konflikty - ktoś powie coś złego na drugiego i liczy, że może dzieki temu zyska popularność. Ja mam grono swoich przyjaciół, z którymi dobrze się znam i chętnie współpracuję. Nie mam wrogów, są ludzie, których ja nie lubię i oni mnie też... Ale że ma się trochę antagonistów to dobrze, ponieważ zawsze depczą ci po piętach i dzięki temu możesz się sam rozwijać.


Sporo zamieszania wywołałeś w 2005 roku, gdy użyczyłeś swojego kawałka partii SdPL w wyborach parlamentarnych. Już niedługo czekają nas kolejne głosowania. Poprzesz oficjalnie jaką partię i tym razem?

Wyleczyłem się z polityki, to był mój jedyny epizod. Wspierałem kandydata, którego do dzisiaj szanuje, nie mam żadnego kaca moralnego z tego powodu. Moje poglądy polityczne, mimo, że skończyłem politologię i interesuje się polityką, chowam do kieszeni i nie ujawniam się z nimi, ponieważ jest to zbyt konfliktogenna sfera życia. Niektórzy ludzie nie potrafią zdrowo-rozsądkowo do tego podejść. Dlatego zachowuje swoje poglądy dla siebie, polityką zajmę się może po czterdziestce.

Nie będziesz kandydował w wyborach? Teraz polityka stała się bardzo popularna wśród artystów.

A do czego mi to potrzebne? Powiem nieskromnie, że jakbym chciał się dostać do Sejmu, to pewnie bym się dostał. Ale naprawdę do niczego nie jest mi to potrzebne, a i myślę, że są ludzie bardziej kompetentni ode mnie. Tak więc nie wybieram się do parlamentu w najbliższych kadencjach.

Gdzie w takim razie będzie cię można w najbliższym czasie posłuchać i zobaczyć?

Teraz jestem wszędzie... Wczoraj byłem w Gdańsku, dziś w Warszawie, zaraz będę w Bielsku-Białej. Poruszam się koncertowo i promocyjnie, myślę, że jesień będzie bogata w wyjazdy. Nagrałem płytę, tak więc chciałbym też gdzieś wyjechać i odpocząć. Jestem zmęczony tymi wakacjami, bo były intensywne zawodowo i zabawowo... Mam nadzieję, ze "Mezoteryka" dobrze się przyjmie. Jestem o nią spokojny, bo jest bardzo dobra. Być może nie jest to Mezo w wydaniu klasycznym, ale myślę, ze jak się w nią wsłucha to każdy znajdzie w niej coś dla siebie.