Nie było cię dwa lata. Wracasz do kraju z nowym zespołem My Riot i płytą zatytułowaną "sweet_noise". Co działo się u ciebie przez ostatnie miesiące?

Glaca: Te dwa lata poświeciłem na robienie "projektów amerykańskich". Współpracowałem m.in. z Justinem Chancellorem z grupy Tool, prowadziłem parę pobocznych projektów, np. ze Stevem Dudą. Był to dla mnie bardzo pracowity okres. Te dwa lata dały mi również szansę na spojrzenie z pewnej perspektywy na moje dokonania ze Sweet Noise. Powróciłem do dawnych kawałków. To był też czas na refleksję, czy chce trzymać się tego wytyczonego kursu, czy będę stał w obronie własnych zasad?

Powrót do Polski był ci potrzebny do stworzenia płyty?

Tak. Wahałem się, czy zostać w Stanach czy wrócić. Postanowiłem wrócić i przyjrzeć się zmianom, jakie u nas zaszły. Przyjeżdżając tu miałem już ok. 40 kawałków, które stworzyliśmy z Hackerem na linii Los Angeles-Sopot. Później spotkaliśmy się w Swarzędzu – moim mieście, gdzie bardzo dobrze się czuję i gdzie mam wielu kolegów. Chodziłem tam ulicami, rozmawiałem z ludźmi i poznawałem ich reakcje. To tam zaczęły rodzić się teksty na My Riot.

O czym opowiadają te piosenki?

Jest w nich dużo woli walki, bo ciężko jest przetrwać będąc sobą. Mówią o tym, ile kosztuje bezkompromisowy styl życia, wiara we własne ideały, nie podpinanie się pod żadne ideologie, partie, czy trendy, które szybko przemijają. Ile mnie, jako artystę, kosztuje nieangażowanie się w życie celebryckie. Nie będę zasiadał w jury głupawego programu telewizyjnego, nie będę sprzedawał swoich emocji lub grał pod ustalony scenariusz. Sam reżyseruję swoją rzeczywistość.

Jak oceniasz udział Nergala w "The Voice of Poland?"

Jest to dla mnie ruch, który przeczy wiarygodności muzyków związanych ze sceną alternatywną. Można powiedzieć, że pochodzimy z podobnego backgroundu i jesteśmy w absolutnej opozycji do mainstreamu. Gdy w ktoś w pewnym momencie staje się częścią świata celebryckiego, który wcześniej piętnował, to dla mnie coś się nie zgadza. Cieszę się, że nie muszę tego robić.


Wracając do My Riot. Czym nowy projekt jest w stosunku do Sweet Noise – zespołu, z którym osiągnąłeś sukces i spełnienie?

My Riot jest bezpośrednią kontynuacją Sweet Noise, kontynuacją postawy, która towarzyszyła mi w latach 90.

Jak fani Sweet Noise reagują na My Riot?

W większości akceptują ten nowy projekt. Dla niektórych Sweet Noise to była jakaś poważna rzecz w życiu i jest im może trudno zaakceptować przejście w coś nowego. Jednak sam nie lubię być w scenariuszowych ramach, czy też żyć pod presją fanów. Na razie zamknąłem drogę Sweet Noise i niektórym ciężko jest się z tym pogodzić.

Jaka będzie przyszłość My Riot?

W listopadzie chcemy zagrać trasę. Chciałbym nakręcić też jeszcze parę teledysków. Te koncerty pewnie mocno ukształtują zespół. A co dalej? Mam już napisane utwory na drugą płytę, nie jest ich wiele, ale są jakieś zaczątki. Poza tym moim marzeniem jest wydanie nowej płyty Sweet Noise.

Piotr "Glaca" Mohamed to wokalista, producent muzyczny, współzałożyciel kultowej formacji Sweet Noise. Glaca jest synem sudańskiego inżyniera i polskiej lekarki. Wiele lat dzieciństwa spędził w Libii i Sudanie. Ze Sweet Noise występował od początku lat 90. do roku 2007, kiedy to zespół nieformalnie zawiesił działalność. Ostatnie dwa lata Glaca spędził w USA.