Za tydzień wychodzi pani kolejna płyta, przeżywa to pani?

Maryla Rodowicz: Tak. Artysta zawsze pokłada w nowych płytach wielkie nadzieje i liczy, że jest to wielkie dzieło. Pojawia się niepokój, jak przyjmie je słuchacz, czy to w ogóle będzie się podobać. Wiadomo, że sam artysta jest zachwycony tym, co zrobił, bo inaczej by tego nie nagrywał, ale to słuchacz zweryfikuje. I to jest ten ból i wielkie oczekiwanie.

Jako słuchaczka weryfikuje pani swoje wcześniejsze albumy?

Nigdy ich nie słucham. Nie wracam do starych płyt i nie słucham siebie.

Ale musi się zdarzyć tak, że trafi pani na swoją piosenkę w radio?

Przez pierwsze sekundy w ogóle nie mogę siebie poznać. Myślę: zaraz, zaraz, czy to nie ja? Naprawdę jest taki krótki moment, kiedy nie jest to dla mnie oczywiste.

Co niezwykłego znajdziemy na płycie "Buty 2"?

Składają na nią zupełnie nieznane teksty Agnieszki Osieckiej. Okazało się, że mam je u siebie w pudłach, kartonach i teczkach. Muzykę napisali Seweryn Krajewski, Jacek Mikuła i Kasia Gaertner, czyli kompozytorzy związani z Agnieszką, a wyprodukował młody producent Kasi Nosowskiej Marcin Bors.

Nie bała się pani tych tekstów i zmierzenia się kolejny raz z legendą Agnieszki Osieckiej?

Byłam z nią tak związana, że dla mnie praca z tymi tekstami to była przyjemność. Zresztą jej duch towarzyszył mi w studio nagraniowym cały czas. Naprawdę. Rzucała kubkami. Czułam jej obecność.


Teksty Agnieszki Osieckiej to wymarzone utwory do śpiewania dla artysty, a jakie miała pani marzenia w dzieciństwie?

Chciałam być zakonnicą.

Skąd taki pomysł?

Ponieważ chodziłam do przedszkola prowadzonego przez zakonnice i bardzo podobały mi się ich sukienki. Traktowałam je jak kostiumy i bardzo mi się podobały. Chociaż uważam, że same zakonnice były niedobre i bardzo nas karciły. Były bardzo surowe. To był rodzaj traumy, ponieważ zawsze byłam śmieszką i za karę musiałam klęczeć w kącie. Kary były okropne.

To kiedy pojawiło się w pani życiu śpiewanie?

W szkole podstawowej. Na koloniach i obozach sportowych wręcz rwałam się do śpiewania. Dużo jeździłam z gitarą w liceum, a potem występowałam w klubach studenckich. Właściwie odkąd pamiętam śpiewałam i szybko to stało się moim marzeniem. A marzenia nas nie opuszczają, rosną razem z nami - ciągle chcemy być piękniejsze i wspanialsze. Zawsze na coś liczymy.

A o czym marzy pani dzisiaj?

W lipcu byłam 10 dni na wakacjach i mówiąc szczerze nie mogliśmy się doczekać, kiedy wrócimy z tych wakacji. Marzyłam o powrocie do domu. Ale już tydzień później - Boże, jakbyśmy chcieli tam wrócić, więc jak wszyscy marzę o tym, czego akurat nie mam albo o miejscach, w których mnie nie ma.

Maryla Rodowicz – jedna z największych gwiazd polskiej piosenki. Jej kariera rozpoczęła się w 1967 roku, kiedy triumfowała na VI Studenckim Festiwalu Piosenki w Krakowie. Szczyt popularności artystki to lata 70. Artystka wylansowała mnóstwo przebojów: "Jadą wozy kolorowe", "Małgośka", "Sing-Sing", "Remedium", "Damą być", "Dziś prawdziwych cyganów już nie ma", "Kolorowe jarmarki", "Do łezki łezka", "Hej, żeglujże żeglarzu". Odbierała złote płyty, grała masę koncertów, także za granicą. W latach 90. miała okazję współpracować choćby z Wojciechem Waglewskim, Tomaszem Stańko. Wielokrotnie pojawiała się w programach telewizyjnych, na festiwalach zaczęła już odbierać wyróżnienia za całokształt twórczości. Zagrała też w filmie "Dzieje Mistrza Twardowskiego", serialu "Rodzina zastępcza". Po śmierci Agnieszki Osieckiej, wydała kompilacyjny album z jej piosenkami "Tribute to Agnieszka Osiecka - Łatwopalni". Nowa kompozycja z zestawu, "Łatwopalni", stała się wielkim przebojem artystki. Na dorobek Maryli Rodowicz składa się kilkaset piosenek, przeszło 20 płyt w różnych wersjach językowych, które sprzedały się łącznie w ponad 15 mln kopii, tysiące koncertów. Jej najnowsza płyta "Buty 2" ukaże się 25 listopada.