Filadelfijczycy wydali pierwszy koncept album w karierze. Mało tego, jest to koncept album odwrócony oraz wzbogacony brzmieniem orkiestry. Swoją opowieścią o czarnoskórym cwaniaku Redfordzie Stephensonie, który 25 lat walczył o przetrwanie w brutalnym świecie na ulicach Nowego Jorku, zaczarują nie tylko fanów nieoczywistego hip-hopu.

Album rozpoczyna dźwięk aparatu monitorującego czynności życiowe pacjenta. Głuchy, jednostajny ton informuje o zgonie bohatera płyty. Następnie poznajemy ciężkie życie gangstera, które doprowadziło go do szybkiej śmierci. W swojej mrocznej opowieści w hip-hop The Roots wkładają brzmienia jazzowe, bluesowe, soulowe i wzruszające dźwięki pianina i skrzypek. W tej układance wspierają ich Big K.R.I.T., Phonte, Greg Porn, Dice Raw oraz Sufjan Stevens. Na czele są jednak oczywiście raper Black Thought i perkusista, producent Questlove. Tak poukładali "undun", że soulowe "The OtherSide" z klawiszami Hammonda czy rozbujane "Make My", o którego nagraniu mógłby marzyć Marvin Gaye, nie gryzą się z instrumentalnym, orkiestrowym "Finality (4th Movement)". Z kolei chyba najbardziej przebojowe na płycie "Kool On" z delikatną gitarką i kobiecym chórkiem z powodzeniem sąsiaduje z ostrym dźwiękowo i wokalnie "Stomp" oraz z perkusyjnym popisem Questlove’a w "One Time".

Wiele na "undun" brzmień, motywów i zmian kierunku, ale The Roots wiedzieli, co robią, bo dzięki temu płyta się nie nudzi. Dozują napięcie do końca, jak w dobrym gangsterskim kryminale, którego Redford Stephenson byłby idealnym bohaterem. Opowiadając o nim, Black Thought dochodzi do smutnych wniosków. W "Lighthouse" stwierdza na przykład: "wygląda na to, że wołasz o pomoc/ale nie ma nikogo, kto by cię słyszał/czujesz, że nie znajdzie się nikt/kto pomoże ci, jak będziesz tonął". Black Thought wie, że "na ulicach obowiązuje kod Hammurabiego", a "większość czarnych choćby nawet nie chciała i tak skończy w więzieniach".

Questlove w jednym z wywiadów powiedział, że "undun" to opowieść o dzieciaku, który staje się przestępcą, ale wcale się nim nie urodził. Nie jest żadnym bohaterem i tak przedstawiają go na płycie. Gorzkiej, mrocznej i prawdziwej. Tym albumem The Roots trafią na pewno do kolejnej grupy publiczności. Zresztą już poprzednią doskonałą płytą "How I Got Over" poszukiwali, świadomie bądź nie, innych, mniej purytańskich dla czarnej muzyki odbiorców. "undun" też wcale nie jest dla fanów hip-hopu. Raczej dla miłośników muzycznych poszukiwań, umiejętnego lawirowania między brzmieniami i przełamywania kolejnych barier w muzyce.

THE ROOTS | undun | Def Jam/ Universal