Czy programy typu talent-show mają jeszcze sens?

Andrzej Piaseczny: Mam nadzieję, że takie programy jak chociażby "The Voice of Poland" w dalszym ciągu mają sens. Ale weryfikacja tego następuje po jakimś czasie. Gdy trwa program poddajemy się różnym emocjom, pomagamy i kibicujemy naszym zawodnikom. Żadna wygrana, czy dobrnięcie do puli finałowej, nie daje pewności pozostania na rynku muzycznym, to jedynie możliwość zaistnienia na nim. Za każdym razem starałem się przekazać to moim zawodnikom.

Wracając do pytania: nie jestem w stanie jednoznacznie powiedzieć czy takie programy maja sens. Nie wiem. Proszę sprawdzić za chwilę. Jeżeli Antkowi Smykiewiczowi, mojemu podopiecznemu, który dotarł do finału, uda się zaistnieć i przetrwać, a mocno w to wierzę, to przynajmniej moja rola w tym programie będzie uzasadniona.

Jak rozumiem masz kontakt ze swoimi podopiecznymi z programu?

Właśnie pracujemy nad płytą Antka. Myślę, że będzie on jedną z tych naprawdę niewielu osób, którym uda się zaistnieć na rynku muzycznym.

Skąd ta pewność?

Nie ukrywam, że gdy zabieram się do pracy nad swoimi piosenkami, mam przeczucie, której kompozycji warto poświęcić więcej czasu, która może spodobać się słuchaczom. Podobne przeczucia towarzyszą mi podczas pracy z Antkiem. Zupełnie jakbym pracował nad własnym materiałem.


Kiedy ty zaczynałeś nie było talent-show, na debiut musiałeś mocno zapracować. Uczestnicy takich programów maja łatwiej?

Nie wystarczy jedynie wygrać taki program, co zresztą nie jest proste, i już jest się osobowością sceniczną. Istnienie na rynku muzycznym po programie talent-show nie jest łatwe. Nie chciałbym porównywać warunków z czasów, kiedy ja zaczynałem karierę muzyczną, z tym, co mamy dziś. Nie ma jednoznacznej odpowiedzi, kto miał lepiej.

Być może, kiedy ja zaczynałem trzeba było mocniej siebie udowodnić, nagrać większą ilość piosenek. Nikomu nie zostało dane to zdjęcie na okładce kolorowej gazety z podpisem "wygrałem". Z drugiej strony łatwiej było umieścić piosenki w rozgłośniach radiowych. Nie zazdroszczę żadnemu z artystów, który musi zaczynać swoją karierę dziś. Pokuszę się nawet o takie stwierdzenie, że moja droga była trochę łatwiejsza.

Mam jednak wrażenie, że taka "droga na skróty" - jak wielu ocenia udział w programie - pozbawia przyszłych wokalistów pokory i scenicznego zahartowania.

Droga, którą artysta musi przejść, doświadczenie, które musi zdobyć, proszę mi wierzyć, jest takie samo dla wszystkich, również tych osób, które zostały wyłonione w programach talent show. Bez wątpienia mają oni większą łatwość pokazania się. Ale dopóki muzyką nie udowodnią, że maja prawo być na scenie, to ich popularność będzie popularnością jednego dnia, miesiąca, co najwyżej sezonu. A prawdziwemu artyście nie o to chodzi.