W ubiegłym roku na półki sklepowe trafiła trzecia już kompilacja hitów zespołu "18 Singles" (dla odmiany okrojona do rozmiarów jednego krążka), potem płyta DVD z koncertem "Zoo TV: Live from Sydney", teraz zaś kolejny odgrzewany, a raczej zdygitalizowany stary kotlet - DVD "PopMart. Live from Mexico City". Mimo to jednak grupa wciąż wywołuje emocje. Już na dwa tygodnie przed premierą płyta była jednym z hitów największej w Polsce internetowej księgarni Merlin.pl.

Wbrew pobożnym życzeniom w tym roku fani nie mogą liczyć ani na nowy album, nad którym ich idole od roku pracują wraz z Brianem Eno i Danielem Lanois, ani nawet na premierę zrealizowanego w trójwymiarze koncertu U2 3D. Po próbnym pokazie na festiwalu w Cannes film ponownie trafił na stół montażowy, a w kinach mamy zobaczyć go dopiero na początku przyszłego roku. A i to nie jest w stu procentach pewne. Jeśli bowiem nawet firmie 3ality Digital uda się wywiązać z terminu, to jest wielce prawdopodobne, że wymogi techniczne filmu będą przewyższały parametry warszawskiego Imaksa.

By powspominać trasę Vertigo Tour, pozostanie nam wybrać się do Berlina. Ewentualnie obejrzeć zapisy występów w Chicago (2003), Mediolanie (dodatek do limitowanej edycji "18 Singles") lub zmontowany przez polskich fanów bootleg (multicam) dokumentujący występ zespołu w Chorzowie (2005). Garstka szczęściarzy będzie być może miała okazję zobaczyć dokument "Here Is What Is", w którym Daniel Lanois i jego podopieczni (m.in. U2) tłumaczą, dlaczego Lanois jest wielkim producentem. Reszcie pozostanie nacieszyć oczy "PopMartem" na DVD. Tylko oczy, bo serca nacieszyć się nie da.

W porównaniu z ascetyczną oprawą koncertów z Vertigo Tour (2005) "PopMart" był bowiem sztuką dla sztuki. Zespół postawił sobie za punkt honoru przyćmienie nie tylko całej muzycznej konkurencji, ale nawet samych siebie. A że koncertami "Zoo TV" poprzeczkę zawiesił wysoko, to poziom show "PopMart" sięgnął abstrakcji.
Ciekłokrystaliczny ekran o wymiarach 50 x 15 metrów i rozdzielczości 100 tys. pikseli wyświetlający animacje inspirowane grafikami Andy’ego Warhola i Roya Lichtensteina, 30-metrowa wykałaczka z wielką oliwką, 15-metrowa cytryna - to tylko część cyrku, który było widać spod sceny (również na warszawskich Wyścigach). Zza kulis tournee prezentowało się jeszcze bardziej spektakularnie: 500 ton sprzętu o mocy 4 milionów watów i 250 osób obsługi po świecie obwoziło 16 ciężarówek i autobusów oraz boeing 747. Po raz pierwszy w swojej karierze zespół musiał nawiązać współpracę ze sponsorem, co było największym absurdem "PopMartu", który z założenia stanowił krytykę współczesnej popkultury.

Pierwotnie DVD "PopMart" miało ukazać się zaraz po zakończeniu tournee. Universal przygotował cyfrową edycję filmu i… na 10 lat odłożył materiał na półkę. Przyczyny tej decyzji zwykło się określać mianem "tajemniczych". Ale wystarczy spojrzeć na listy przebojów sprzed dziesięciu lat, by wszystko stało się jasne. Chodziło o pieniądze.

Płyta "Pop" (1996), której tournee "PopMart" miała być ukoronowaniem, jest bowiem nie tylko najbardziej eksperymentalnym, ale też najgorzej sprzedającym się albumem w dyskografii irlandzkiego kwartetu. Album wprawdzie dochrapał się platyny, ale nie wytrzymuje marketingowego porównania z klasycznymi wydawnictwami Bono i jego kolegów. Płyty "The Joshua Tree" (1987), "Rattle and Hum" (1988), "Achtung Baby" (1991) czy nawet ostatnia "How Dismantle an Atomic Bomb" (2004) sprzedawały się kilka, jeśli nie kilkanaście razy lepiej. Właśnie dlatego koncert trafił na płytę DVD jako ostatni spośród wszystkich sfilmowanych dotąd występów zespołu.

Bo z perspektywy dekady występ U2 wygląda nie efektownie, ale efekciarsko. Zmęczony głos Bono gubi się w gęstych, przesiąkniętych elektroniką aranżacjach i w natłoku obrazów. I jeszcze na dodatek ten patos bijący z estrady. Zupełnie nie do zniesienia...



U2 "PopMart. Live from Mexico City" DVD (Island/Universal)