Jamajski duch prosto z Berlina
Jedna z najbardziej tajemniczych i zasłużonych postaci berlińskiego undergroundu, wizjoner techno i neodubu Moritz von Oswald (Maurizio, Rhythm And Sound) oraz genialny pochodzący z Dominikany śpiewak Paul St. Hilaire (eks Tikiman) 29 września wystąpią wspólnie na koncercie w warszawskiej Pruderii
Zafascynowany bezkompromisowym antymainstreamowym przekazem muzyki z Motor City i jamajską kulturą reggae von Oswald w 1993 roku założył - wspólnie z Markiem Ernestusem - legendarną już wytwórnię Basic Channel. Berlińczycy świadomie ignorowali wszelkie reguły showbiznesu, wydając winylowe single bez jakiejkolwiek promocji, w szarych kopertach, z opisem ograniczonym do minimum. Każde z nagrań zyskiwało jednak kultowy status, częściowo z powodu tajemniczej aury otaczającej twórców, głównie jednak ze względu na samą muzykę.
Wydawać by się mogło, że techno i reggae to dwa odrębne światy a rygorystyczny minimalizm rytmów klubowych i swobodna jamajska wibracja nijak do siebie nie pasują. Niemcom udało się jednak stworzyć doskonałą syntezę obu tych gatunków: zachowali zarówno wielkomiejski mrok i surową energię muzyki tanecznej, jak i głębię dubowych produkcji. Pulsujące basy i analogowe trzaski doskonale kontrapunktowały jazgot kolejek miejskich, a dub techno z Basic Channel okrzyknięto brzmieniem nowego Berlina.
Z czasem jednak zainteresowania von Oswalda i Ernestusa coraz bardziej skupiały się na dub reggae. Już wcześniej (w ramach projektu Round Three To Round Five) współpracowali oni ze znakomitym reggae’owym wokalistą - Tikimanem. Naturalną konsekwencją tej pasji był projekt Rhythm And Sound inspirowany jamajską tradycją. Moritz i Mark zaproponowali własną minimalną, medytacyjną formułę dubu. Albumy sygnowane przez Rhythm And Sound, szczególnie debiutancki "Showcase" (kompilacja nagrań z Tikimanem) i "With The Artist" nagrany z udziałem wybitnych karaibskich śpiewaków, przenosiły mistycznego ducha muzyki roots w wielkomiejski europejski kontekst. Spuściznę wielkich mistrzów Lee "Scratcha" Perry’ego i Kinga Tubby’ego oraz natchnione głosy pieśniarzy Niemcy wzbogacili o szlif nowoczesnej produkcji. Z olśniewającym efektem.
Niestety von Oswald i Ernestus od pewnego czasu nie występują razem, dlatego w Warszawie śpiewom Paula St.Hilaire’a (eks Tikiman) akompaniować będzie tylko ten pierwszy. Przygotujmy się jednak na wspaniałą duchową podróż - lunatyczny głos Tikimana poprowadzi nas przez otchłanie dubu w stronę odwiecznej Tajemnicy.















































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!