Jakie to uczucie po tylu latach pracy wydać swój najsłynniejszy album na nowo?

Michael Jackson: To tak, jakby urodzić dziecko po raz drugi. Praca nad każdą płytą przypomina ciążę. Najpierw poczęcie, dbanie o to, by dziecko rozwijało się prawidłowo i przygotowania do jego przyjścia na świat. A kiedy to się już wreszcie staje - pozostaje tylko usunąć się na bok i patrzeć, jak samo sobie radzi.

Jednym z najważniejszych momentów w historii muzyki rozrywkowej był twój występ w programie telewizyjnym "Motown 25 - Yesterday, Today & Forever”. Właśnie wtedy, 16 maja 1983 roku, po raz pierwszy zaprezentowałeś się światu w słynnym tanecznym "Moonwalk”. Skąd wziął się pomysł na "księżycowy krok”?

Pamiętam, że któregoś dnia zostałem sam w pokoju, włączyłem kamerę i zacząłem tańczyć. Wykonałem jakieś ruchy, potem odtworzyłem je z taśmy i pomyślałem: "Nawet nie wiedziałem, że wykonałem coś tak fajnego!”. Kiedy tańczę staję się częścią muzyki, która mi towarzyszy. Choćby przy "Billie Jean” - po prostu nie mogę wykonywać innych ruchów niż te, które powstały przy pierwszym przesłuchaniu tej piosenki. To ona podpowiedziała mi: "Obróć się, zatrzymaj, stań na palcach, odrzuć do tyłu koszulę”. Całkowicie się jej poddałem i tak spontanicznie powstał "Moonwalk”. Reszta to już czysta improwizacja.

Piosenki z "Thrillera” doczekały się wielu przeróbek. Który z coverów podobał ci się najbardziej?

Kocham Will.I.Am’a za to, co zrobił z "The Girl Is Mine” i "P.Y.T. (Pretty Young Thing)” na „Thriller 25th. Anniversary Edition”. Podobają mi się również nowe wersje „Beat It” (w wykonaniu Fergie - przyp. red.) oraz "Wanna Be Startin’ Somethin’” (śpiewane przez Akona - przyp. red.). Ale niezmiennie moim ulubionym coverem jest "Smooth Criminal” w wersji Alien Ant Farm. To naprawdę rewelacyjna wersja. Gdy chłopcy z AAF zwrócili się do mnie z prośbą o pozwolenie na wydanie tego kawałka, natychmiast posłuchałem, powiedziałem: "Nie ma sprawy, zrobiliście świetną robotę”!

Dla ciebie to też spore wyróżnienie, gdy ktoś decyduje się nagrać cover któregoś z jego utworów, prawda?

To najwspanialszy komplement, na jaki artysta możne sobie zasłużyć i dowód, że muzyka, którą robisz trafia do różnych pokoleń. Bo znów jest na listach przebojów, znów słuchają jej ludzie tak intensywnie, jak w czasach, kiedy ukazała się po raz pierwszy. To bardzo miłe.

Dawno nie widzieliśmy cię na scenie. To prawda, że planujesz wielki powrót i trasę koncertową?

Marzę o tym, by znów wystąpić przed swoją publicznością. Nie da się opisać tego, co czujesz, gdy widzisz, że otaczają cię ludzie, którzy szczerze cię kochają, wspierają, z radością słuchają twoich piosenek - to coś nieprawdopodobnego. To sprawia, że po prostu płaczę ze szczęścia.

Co motywuje cię do pracy?

Komponowanie muzyki, pisanie wierszy, występy na scenie, czy nawet oglądanie kreskówek w telewizji - wszystko to sprawia, że nabieram ochoty do życia. Po prostu kocham robić te rzeczy. Stają się też potem źródłem moich inspiracji.

Doświadczenie w branży muzycznej zdobywałeś od najmłodszych lat, jeszcze jako gwiazda The Jacksons 5. Jakiej rady udzieliłbyś wszystkim ambitnym dzieciakom, które marzą o tym, by stać się kolejnym Michaelem Jaksonem albo Britney Spears?

Podziwiam Britney i cenię za determinację, z jaką zapracowała na swój sukces. To naprawdę przeurocza i niezwykle skromna dziewczyna, nie rozumiem, dlaczego dziennikarze wypisują takie bzdury na jej temat. Nieraz odwiedzała mnie w moim pokoju hotelowym i potrafiliśmy rozmawiać ze sobą całym godzinami. Była trochę jak lalka Barbie.

Każdy tytuł twojej płyty wiązał się z jakąś historią. Tę ostatnią nazwałeś "Invincible”, czyli "Niezwyciężony”. Właśnie takim się czujesz?

Tak, od kiedy po raz kolejny trafiłem do Księgi Rekordów Guinessa, tym razem jako artysta o najdłuższej trwającej karierze muzycznej. W końcu szczyty list przebojów zdobywałem już jako małe dziecko. Jestem zaszczycony, że to mnie wybrano w niebie, czy jakkolwiek nazywa się to miejsce, do bycia niezwyciężonym. Ale też do nieustannego rozwijania się i tego, żebym swoją sztuką mógł służyć ludziom.

Czy jest coś, co chciałbyś przekazać swoim fanom?

Pamiętajcie, nieważne, ile razy przyjdzie wam wykonywać daną rzecz - róbcie ją dotąd, dopóki nie zostanie dobrze zrobiona. Wierzcie w siebie, niezależnie od tego, ile negatywnej energii sprowadza was w dół. Odrzućcie ją i pamiętajcie - będziecie tylko tym, kim chcecie być. A najważniejsze, po stokroć najważniejsze, to skromność. Może swojemu talentowi zawdzięczać będziecie siłę czy władzę nad ludźmi, ale nigdy nie dajcie się ponieść pysze ani dumie. To zguba ludzkości.