The Car Is On Fire. Radość grania
Swoim trzecim albumem warszawski zespół potwierdza tylko panującą wśród dziennikarzy opinię, że podpisanie przez EMI kontraktu z TCIOF było najlepszą decyzją polskiego przemysłu muzycznego w nowym wieku.
- Animal Collective: Nie jesteśmy świetni
- Światowy poziom The Car is on Fire
- Drivealone: Samotność długodystansowca
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-05-24

temp. min 5°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
The Car Is On Fire
Ombarrops!
EMI
* * * * * *
________________________________________________________________________________
Mimo że skład zespołu uszczuplił się o Borysa Dejnarowicza „Ombarrops!” jawi się jako oryginalna płyta, która odcina się zupełnie od poprzednich albumów grupy. Jest dokładnie tak, jak członkowie zespołu mówią w wywiadzie – czuć tu totalną twórczą wolność. W tym kontekście wybór legendarnego producenta Johna McIntyre’a okazał się strzałem w dziesiątkę.
Warszawiacy nie zważają na żadne gatunkowe etykietki. Ich nowe utwory zamazują granice pomiędzy rockowym bandem, taneczną alternatywą, awangardowymi poszukiwaniami i dowcipem – tak jak w „Death of a Customer”, w którym pierwsze skrzypce gra syntezator brzmiący niczym z kreskówki „Bob budowniczy”. Świetne popowe numery („Let’s Be Friends”) egzystują tu na równych prawach z gitarowym graniem ocierającym się chwilami o punkową energię. Rockowe brzmienie wzbogacone nietypowym instrumentarium (marimba w „Ombarrops!”) zyskuje dodatkowy wymiar. Słychać tu niczym nieskrępowaną radość grania. Aż żal bierze, że ta płyta została wydana w Polsce – za oceanem TCIOF po premierze tej płyty zostaliby gwiazdami na miarę Animal Collective czy Modest Mouse.



















































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!