Co skłoniło Was do stworzenia elektronicznej interpretacji „Sztuki fugi” Bacha?

Laibach: Pomysł wyszedł od Festiwalu Bachowskiego w Lipsku, gdzie niegdyś powstał ten utwór. Potem wykonywaliśmy jeszcze dzieło Bacha m.in. w Filharmonii Słoweńskiej oraz w przepięknym kopenhaskim Marmorkirken. Koncert w Łodzi nie będzie naszym „filharmonicznym debiutem”. Oczywiście „Sztukę fugi” – najbardziej tajemnicze i prowokujące dzieło Bacha – wybraliśmy nieprzypadkowo. Ten zbiór fug oraz kanonów powstał raczej jako intelektualne ćwiczenie niż muzyka przeznaczona do konwencjonalnych interpretacji. Potwierdza to fakt, że sam kompozytor nie wskazał żadnej konkretnej instrumentacji. Dziś najczęściej wykonuje się utwór na instrumentach klawiszowych, ale powstają też wersje na orkiestrę, zespoły jazzowe, kwartety saksofonowe i dowolne składy, jakie tylko można sobie wyobrazić.

Wy zdecydowaliście się akurat na komputery?

Tak, bo to dzieło oparte na bardzo precyzyjnych, matematycznych algorytmach, co pozwala uznać Bacha za pioniera muzyki elektronicznej oraz techno. Między innymi dlatego nie boimy się, że nasza „Sztuka fugi” zestarzeje się jak wiele innych elektronicznych interpretacji klasyki.

Laibach zwracał zawsze uwagę na ideologiczne obciążenie dźwięków. Jakie znaczenie niesie dziś ze sobą „Kunst der Fuge”, stworzone w obcym współczesnemu słuchaczowi kontekście historycznym?

Istnieją dzieła uniwersalne, znakomicie funkcjonujące poza swoim pierwotnym kontekstem. Myślę tu m.in. o tragediach Sofoklesa, dramatach Szekspira, poezji Villona i muzyce Bacha właśnie. Większość jego dzieł powstała jako utwory utylitarne, zamówione przez arystokratów lub Kościół. Nie dotyczy to jednak tego dzieła, które wolne jest od wszelkich treści oraz społecznych funkcji. Ślepy, głuchy i umierający Bach zadedykował ją synowi jako rodzaj filozoficznego manifestu o jego stosunku do muzyki oraz Boga. Wszystkie utwory w cyklu oparte są na tej samej melodycznej mantrze. Tylko ostatnią fugę pozostawił Bach niedokończoną. Niektórzy sugerują, że pisał ją dosłownie na łożu śmierci. Inni, że w ten sposób zakpił ze swojego słynnego perfekcjonizmu. Jeszcze inni tłumaczą, że fuga jest z definicji nieskończoną formą i Bach kontynuuje jej komponowanie w zaświatach. Czy zatem możemy mówić o dziele doskonale abstrakcyjnym i wolnym od jakiegokolwiek ideologicznego obciążenia? Odpowiedź zna tylko Bóg, który wie, czy jest istotą nieskończoną czy tylko ideologicznym konstruktem, czy istnieje naprawdę czy wyłącznie w ludzkiej wyobraźni ogarniętej żałosnym lękiem przed śmiercią i wiecznością.

Jak środowisko muzyki klasycznej przyjęło wasze wykonanie?

Reakcje bywały krańcowo różne, bo publiczność zawsze na koncertach Laibacha jest różnorodna. Część ludzi wychodzi zdenerwowana, ale większość z reguły zostaje – szczerze mówiąc, zmartwilibyśmy się, gdyby było inaczej. Dzięki takim projektom jak granie Bacha możemy wychodzić do nowych słuchaczy, bo granie ciągle dla tej samej publiczności jest bardzo bezpieczne i przewidywalne. Kiedyś zdarzyło nam się nawet występować dla grupy oficjeli, z których większość szybko uciekła w panice. W końcu element prowokacji oraz ambiwalencji przekazu był od początku wpisany w naszą twórczość.

W ostatnich latach wyszliście z podziemia i doczekaliście się szerszego uznania – nie ucierpiała na tym wasza bezkompromisowość i artystyczna niezależność.

Laibach: Wiesz, raczej traktujemy tę sytuację jako wyzwanie i rodzaj odpowiedzialności. Dlaczego możliwość obcowania z naszą sztuką miałaby być przywilejem wąskiej elity? Od początku zależało nam na tym, żeby łączyć ludzi różnych narodowości, o różnych wyznaniach i światopoglądach, tak jak mieszamy w naszej muzyce różne stylistyki i tematy. Fascynują nas wszelkie przejawy kultury masowej, związek kultury z polityką, a wszelki rozgłos tylko sprzyja naszej działalności.

Zgodziliście się udzielić wywiadu tylko jako grupa. Dlaczego kładziecie nacisk na kolektywny charakter waszej pracy?

Laibach to żywy społeczny organizm, który funkcjonować może tylko jako ponadindywidualna idea lub trauma. Na samym początku postanowiliśmy ograniczyć jednostkowe aspiracje i dostosować się do tej zbiorowej konstrukcji. Nie tylko z przyczyn towarzyskich czy konceptualnych, lecz także z pobudek czysto praktycznych: praca kolektywna gwarantuje zrównoważony punkt widzenia, pozwala dostroić się do potrzeb grupy lub całego społeczeństwa. Między innymi dlatego zapoczątkowany przez Laibach ruch artystyczny „Neue Slowenische Kunst” przekształcił się w rodzaj utopijnego państwa z własnymi ambasadami na całym świecie.

Czy jego obywatelami są jacyś Polacy?

Bardzo wielu, choć jeszcze o tym nie wiedzą...

p

Sprawdź i zamów płyty zespołu w sklepie LITERIA.pl >